poniedziałek, 1 lipca 2013

ROZDZIAŁ 2

                          ROZDZIAŁ 2



Niechętnie wstałam z kanapy i wolnym krokiem poszłam otworzyć drzwi. Kiedy ujrzałam JEGO serce zaczęło mi bić mocniej, a oczy się zaszkliły. Widać było, że też płakał. Zdradziły go te podpuchnięte czerwone oczy. Stałam w bez ruchu. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. „ O cześć braciszku, dawno cię tu nie było, bo rozwijałeś tą swoją cholerną karierę ?”. Na moje szczęcie odezwał się pierwszy.
L: Przepraszam – po tych słowach jego wzrok powędrował na jego buty
Ja: Masz za co – popatrzyłam na niego z wyrzutem. – Wejdź nie będziesz tutaj tak stać.
Po tych słowach weszliśmy do domu. Skierowaliśmy się do salonu i usiedliśmy na kanapie. Przez długi czas siedzieliśmy w ubogiej ciszy. Postanowiłam ją przerwać.
Ja: Dlaczego nigdy nie odbierałeś ode mnie telefonu? Co sława zawróciła Ci w głowie i rodzinę masz gdzieś?
L: Nie Ashley, nawet tak nie mów. Nigdy tak nie było po prostu nie miałem czasu. Nie wiedziałem, że w tym domu jest aż tak źle. Naprawdę przepraszam. – popatrzył na mnie zeszklonymi oczami
Ja: Dobra, Liam skończ !
Nagle usłyszeliśmy jak drzwi od domu się otwierają. Miałam strach w oczach. Liam chyba to zauważył, bo od razu się do mnie przysunął. Kroki były coraz wyraźniejsze, aż w końcu w pokoju pojawił się pijany ojciec – o ile mogę go tak jeszcze nazwać. Ledwo trzymał się na nogach. Chwiejnym krokiem podszedł do kanapy i stanął naprzeciwko nas.
T : Ooo kogo ja tu widzę ? Moje dziecko wreszcie sobie o nas przypomniało? – popatrzył na Liama lekceważącym wzrokiem.
L: Tato nigdy o was nie zapomniałem! – mój brat gwałtownie wstał z kanapy i stał twarzą w twarz z naszym tatą. – Co ty ze sobą zrobiłeś człowieku ?! Widziałeś siebie w lustrze? Stoczyłeś się! Z szanowanego człowieka stałeś się pijakiem?! Przez to twoja córka cierpi i ja też. – ojciec bez namysłu rzucił się na swojego syna.
Krzyczałam ale to nic nie dało. Próbowałam ich rozdzielić ale na marne. Okazało się, że Liam był silniejszy i przywarł ojca do ściany i zadał mu porządny cios w twarz. Facet, którego już ojcem nie nazwę wyrwał się z silnego ścisku swojego syna i uciekł. Tchórz jednym słowem, tchórz. Stałam w osłupieniu. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nigdy nie podniósł ręki ani na mamę ani na mnie. Ale widać że na Liam`a nie szczędził sił. Z transu wybudził mnie mój „kochany” braciszek.
L: Idź na górę i się pakuj!
Ja: Chyba sobie jaja robisz – uniosłam jedną brew ku górze
L: Nie muszę, bo już mam – popatrzył na mnie z cwaniackim uśmieszkiem
Ja: Żartowniś się z ciebie zrobił nie ma co – uśmiechnęłam się – Ale po co mam się pakować ?
L: No chyba nie myślałaś, że pomogę Ci mieszkać z NIM pod jednym dachem? Zamieszkasz ze mną i chłopakami.
Ja:  Jak ty to sobie wyobrażasz? Jedna dziewczyna i pięciu chłopaków?
L: Spokojnie, będzie dobrze. Lucy i Perrie też tam często bywają.
Ja: Okeeej . Udam, że wiem kto to jest.
L: Lucy to dobra przyjaciółka Niall’a, a Perrie to dziewczyna Zayna.
Ja: Zayn, Niall ? Którzy to ?
L: Ojj siostra będzie ciężko. Pomóc ci ?
Ja: Jak chcesz to chodź.
Weszliśmy schodami na górę. Od razu skierowaliśmy się do pokoju na samym końcu korytarza.
L: Nic tu się nie zmieniło – mówiąc to uśmiech wkradł mu się na twarz
Ja: Taaa, twój pokój też stoi w nienaruszonym stanie. Ale teraz koniec gadania, czas się pakować. Ej Liam?
L: Tak?
Ja: Chłopcy nie będą mieli nic przeciwko, że z wami zamieszkam?
L: Nie no co ty ! Rozmawiałem z nimi zaraz po naszej rozmowie i oni sami to zaproponowali.
Większość rzeczy było już w wielkich pudłach i walizkach. Już ostatnia walizka i upragniony koniec. Kiedy wszystko spakowaliśmy Liam zaniósł wszystko do swojego samochodu. Ostatni raz spojrzałam na swój pokój i wyszłam. Zamknęłam drzwi wejściowe, a klucz położyłam pod wycieraczką. Kiedy schodziłam schodami z ganku. Zobaczyłam sylwetkę mężczyzny, który zbliża się w moją stronę chwiejnym krokiem. Od razu skojarzyłam, że to nasz „ojciec” .
T:  A wy gdzie się wybieracie? Myślicie, że tak łatwo się mnie pozbędziecie? Ooo nie doczekanie!
L: Tak właśnie tak myśleliśmy. Zabieram Ashley do siebie. Nie będzie mieszkać z pijakiem pod jednym dachem. Jak przemyślisz swoje zachowanie i się zmienisz to daj nam znać.
Liam pociągnął mnie za rękę w stronę samochodu i odjechał z piskiem opon. Ojciec coś jeszcze za nami krzyczał ale zignorowałam to. Mój brat próbował zacząć rozmowę.
L: A co tam u Camili?
Ja : Nie przyjaźnimy się już.
L: Jak to przecież byłyście nierozłączne ? – słychać było w jego głosie zdziwienie.
Ja: Byłyśmy dopóki mój chłopak nie zaczął czegoś do niej czuć.
L: Jaki dupek. Obiecuję, że nie pozwolę żeby ktokolwiek cię skrzywdził. Ashley czy ojciec, no wiesz… bił cię?
Ja: Nie ! Broń boże ! Nigdy nie podniósł na mnie ręki. Pierwszy raz widziałam żeby kogoś uderzył.
Przez resztę drogi nikt się nie odzywał. Aż wreszcie dojechaliśmy pod dom chłopaków. Dom ? Nie tak bym tego nie nazwała. Willa? Tak to dobre określenie.
Ja: Wooow- tylko tyle zdołałam z siebie wydusić
L: Podoba się? To dobrze, bo od dzisiaj siostra to twój nowy dom. 
Na razie zostawiliśmy wszystkie rzeczy w samochodzie. Weszliśmy do środka. Wnętrze było równie piękne. Kolory komponowały się ze sobą bardzo dobrze.
L: Chodź wszyscy są pewnie w salonie.
Liam pociągną mnie za rękę przez przedpokój, aż dotarliśmy do wielkiego salony. Na kanapie siedziało trzech chłopców i dwie dziewczyny. Od razu kiedy pojawiliśmy się w zasięgu ich wzroku wszystkie oczy skierowane były na nasze postacie. Czułam się  nie swojo.
L:  Chłopcy, dziewczyny poznajcie to moja siostra Ashley.
Wszyscy wstali z kanapy i powędrowali ku mojej osobie. Pierwszy podszedł do mnie chłopak w bluzce w paski.
Lou: Witam piękną panią. Nazywam się Louis, Louis Tomlinson. Kocham marchewki i jestem dobrym towarzyszem na wieczorne spacery. Więc polecam się na przyszłość.- powiedział i przytulił mnie do siebie.
Przez to co powiedział dostał w głowę od mojego brata. Następny był blondyn o niebieskich oczach.
N: Cześć, jestem Niall. Miło mi cię poznać. Kocham jedzenie więc nie zdziw się jak ci coś czasami podjem. – po tych słowach zrobił to samo co paskowaty.
Trzeci w kolejce był mulat o nienagannej fryzurze, a koło niego stała jakaś dziewczyna o blond włosach.
Z: Hej jestem Zayn, a to moja dziewczyna Perrie. 
Dziewczyna popatrzyła na mnie kpiącym spojrzeniem. Nie rozumiem o co jej chodzi. Po nich podeszła do mnie kolejna kobieta z tęgo męskiego grona. Podejrzewałam że to Lucy. Wydawała się na bardzo sympatyczną.
Lucy: Hej jestem Lucy, tak zwana „mamusia” , bo to ja muszę razem z twoim bratem uspokajać tą bandę idiotów. – powiedziała i przytuliła mnie do siebie – Nie przejmuj się ona już taka jest. – szepnęła mi do ucha
Kiedy się ode mnie odsunęła uśmiechnęłam się w podzięce.
P: Zayn kotku może pójdziemy na zakupy? Nudzi mi się to siedzenie.
Z: Dla ciebie wszystko kochanie.
Para zakochańców wyszła, a wszyscy odetchnęli z ulgą.
Lou: No nareszcie sobie poszła. Już myślałem, że będzie tu wieczność siedzieć.
Wszyscy zaczęli się śmiać, bo Louis powiedział to jak jakiś pięciolatek.
Ja: Nie lubicie jej ? – spytałam kiedy wszyscy się uspokoiliśmy
N: Nie. Owinęła sobie Zayna wokół palca. Tak naprawdę leci tylko na jego kasę. No ale jemu nie przemówisz do rozsądku, bo jest w niej zakochany po uszy.
Nastała chwila ciszy. Ale po chwili ktoś postanowił ją przerwać.
Louis: No Liaś nie mówiłeś, że masz taką ładną siostrę.
Liam skarcił go wzrokiem.
L: Dobra chłopcy ruszać dupy i do samochodu. Trzeba tu poprzynosić te wszystkie rzeczy.
Kiedy chłopcy wyszli ja z Lucy usiadłyśmy na kanapie i zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Ona była naprawdę niesamowitą dziewczyną. Rozmawiałyśmy jakbyśmy znały się od lat. Aż coś mnie zaczęło zastanawiać.
Ja: Emm Lucy? W One Direction jest pięciu chłopaków?
Lucy: No tak . A dlaczego pytasz?
Ja: To dlaczego poznałam tylko trzech? No licząc mojego brata to czterech.
Lucy: Aaa no tak. Nie poznałaś Harrego. Pewnie znowu wyrwał jakąś laskę. Ciebie też pewnie będzie próbował uwieść ale sądzę, że twój kochany brat mu na to nie pozwoli.
Ja: Dzięki za ostrzeżenie. Będę pamiętać.
Po dziesięciu minutach dołączyli do nas chłopcy. Zaczęliśmy grać na xboxie. Tak zleciały nam dobre 2 godziny. Później wspólnie uznaliśmy, że pooglądamy jakiś film. Los chciał, żeby wypadło na horror. Usiadłam pomiędzy Liamem, a Louisem , który koniecznie chciał koło mnie siedzieć. Film się zaczął. Na szczęście z horrory zrobiła się komedia przez zabawne komentarze chłopców. Nim się obejrzeliśmy była już 22. Uznałam, że pójdę do swojego pokoju trochę poukładać swoje rzeczy. Lucy poszła razem ze mną żeby pokazać mi mój pokój i pomóc mi się trochę rozpakować. Trochę czasu nam to zajęło. Po półtorej godzinie wszystkie moje rzeczy leżały na swoim miejscu.
Lucy: Okej , to ja cię zostawiam. Mam nadzieję , że ci się tu podoba?
Ja: Szczerze? Myślałam, że będzie gorzej.
Lucy: Jesteś taka jak Liam mówił.
Ja: Jak to Liam mówił?
Zdziwiło mnie to cholernie.
Lucy: No dużo nam o tobie opowiadał. On o tobie naprawdę nie zapomniał. Tęsknił. Taki brat to skarb.
Uśmiechnęła się i wyszła. Zostałam sama. No nic muszę się położyć, bo zmęczył mnie ten dzień. Wzięłam starą koszulką Jacka i spodenki. Ruszyłam w stronę mojej łazienki. Zimnie kropelki wody spływały po moim ciele. Kiedy już się umyłam wyszłam z kabiny, a ciało owinęłam ręcznikiem. Wytarłam się dokładnie i nałożyłam piżamę. Wyszłam z łazienki i od razu położyłam się na łóżko wkładając telefon pod poduszkę. Nim się obejrzałam odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Obudziła mnie okropna suchość w gardle. Wyjęłam telefon i odblokowałam ekran. Godzina wskazywała 3:40. Wstałam żeby pójść się czegoś napić. Najciszej jak tylko mogłam zeszłam po schodach i skierowałam się w stronę kuchni. Już mniej więcej orientowałam się gdzie co jest. Jupii brawo dla mnie ! Weszłam do dużego pomieszczenia i od razu ruszyłam w stronę lodówki. Wyciągnęłam z niej butelkę wody.
?: Widz, że ktoś tu nie może spać.
Z przerażeniem odwróciłam się żeby zobaczyć kto o tej godzinie siedzi w kuchni. Gdy się obejrzałam zauważyłam chłopaka z burzą loków na głowie.
Ja: I kto tu niby nie może spać?
H: Harry jestem miło mi – cwaniacko się uśmiechnął. Co jak co ale uśmiech miał zniewalający. – A co do tego spania to kotku, ja dopiero wróciłem.
Ja: Masz się czym chwalić naprawdę.
Chłopak wstał i zapalił światło. Wtedy mogłam zobaczyć jego piękne oczy. Nie Ashley ogarnij się ! Pamiętasz co mówiła Lucy ? On tak każdą bajeruje. Skarciłam się w myślach.
H: Mam. Ty pewnie jesteś siostrą Liama? Nie mówił mi, że jesteś taka ładna.
Ja: Daruj sobie.
Chciałam go wyminąć ale on zatorował mi drogę. Przez to wpadłam w jego silne ramiona. Zrobiłam krok do tyłu i popatrzyłam na niego z wrogością.
H: Wiedz, że nie długo będziesz moja.
Po tym słowach odsunął się i pozwolił mi odejść. Szybko pobiegłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i myślałam o chłopaku o bujnej fryzurze. Jest w nim coś takiego co mnie przyciąga ale jego zachowanie to jest szczyt chamstwa. Zachowuje się jak skończony dupek. Z tymi myślami zasnęłam.
                                                                  *** 
UWAGA! Od teraz ten blog nie jest tylko mój jest też mojej kochanej kuzynki Ali która ma niezwykły talent do pisania. Miłej lekturki :*                                                                    

                                                        

6 komentarzy:

  1. Matko kochanie to jest genialne. Moim zdaniem początek jest trochę zbyt szybki i brutalny ale ogólnie jest bardzo ciekawie. Twoje opowiadanie jest bardzo dobre. Myślę, że odpowiednią reakcją będzie "WOW!"
    Czekam na następne misiu :3
    ~ @LuvYaJames ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj tam od razu brutalny... ważne żeby jakaś akcja była a nie takie nudy :D

      Usuń
  2. Dzięki :)Nareszczie jakiś komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny blog !!!! Bardzo mi się podoba .

    OdpowiedzUsuń
  4. o Jezu Jezu Jezu .. zakochałam się jdpdcjcnkdsklcs chcę więcej. *o* .

    OdpowiedzUsuń