- Zawsze wiedziałem, że cię do mnie ciągnie- mówił nie mogąc powstrzymywać się od śmiechu
- Pierdol się Tomlinson - uśmiechnęłam się i wstałam z chłopaka. Poszłam do kuchni w celu zrobienia sobie jakiegoś śniadania i kawy. Usłyszałam kroki za sobą. To był Louis.
- No ej mała nie obrażaj się. - powiedział szatyn ledwo powstrzymując śmiech.
- Bardzo śmieszne marchewo po prostu boki zrywać- odwróciłam się gwałtownie w jego stronę i zmroziłam go spojrzeniem. Długo nie wytrzymałam bo wybuchłam śmiechem. Louis patrzył na mnie zdezorientowany.- Oj przecież wiesz, że cię kocham! - powiedziałam i odwróciłam się w stronę lodówki żeby wyjąć z niej wodę.
- Ja ciebie też Ash. - powiedział Louis.Po chwili usłyszałam pisk jak u pięciolatki.
- Za co to było!?- spytał Lou i masował obolały tył głowy, a za nim stał Styles.
- Usłyszałem, że razem z MOJĄ dziewczyną wyznajecie sobie miłość więc musiałem interweniować.- powiedział loczek i wzruszył ramionami.
- Ale żeby tak mocno?! - spytał Louis. Wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać.
- A co miałem cię za to po głowie pogłaskać? Pomyśl idioto!- powiedział Harry z podniesionymi brwiami.
- A niech cię Buka w nocy nawiedzi, niech cię zje i porwie! - wykrzyczał paskowaty.
- Ehem.. Louis jak mnie zje to nie będzie miała czego porywać.- powiedział rozbawiony loczek. Nie mogłam wytrzymać przez tą ich "mądrą" wymianę zdań. Z trudnością powstrzymywałam śmiech. Do kuchni wszedł Liam ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
- Co się tu dzieje?!- Harry i Louis przekrzykiwali się wzajemnie próbując wyjaśnić całą sytuację Liam'owi, który chyba nie wiele zrozumiał bo jego wyraz twarzy w ogóle się nie zmienił.
- Stop! Po kolei. Harry- mój brat zwrócił się do loczka.
- No bo Louis grozi mi Buką- wskazał palcem na Louis'a, który stał obok ze spuszczoną głową. Zachowywali się jak dzieci.
- Louis, co masz na swoje wytłumaczenie?- tym razem zwrócił się do marchewy.
- No bo on mnie uderzył w głowę! - ten sam gest co Harry.
- Ale on powiedział że kocha moją dziewczynę- zaczęli się wykłócać. Liam zrobił tak zwanego "face palm'a" i popatrzył na nich z troską.
- Czy wy naprawdę jesteście już dorośli? - spytał łagodnie Daddy. Chłopcy od razu na niego popatrzyli. - Harry może chodziło im o miłość siostra-brat? A poza tym Lou ma Eleanor. Louis nie strasz Harry'ego bo będzie bał się spać w nocy. A poza tym żadna Buka nie istnieje! To niedorzeczne!- powiedział Liam.
- Jak to nie? A muminki atakowała.- no tak Lou zawsze musi postawić na swoim.
- Proszę cię skończ bo zaraz nie wytrzymam. Jak ja mogę z wami żyć. Powinienem dostać jakąś nagrodę, że z wami wytrzymuję w ogóle i że jeszcze nie mam załamania nerwowego.
- Ale już nie długo będziesz miał- uśmiechnął się Harry. Louis zaczął się śmiać, a Liam patrzył na nich z przymrużonymi oczami.
- Nie wytrzymam. Louis przeproś Harry'ego, Harry przeproś Louis'a i po sprawie.- chłopcy przytulili się na zgodę. Po chwili Liam i Louis poszli do swoich pokoi się przebrać, bo Louis jedzie do Eleanor, a Liam na zakupy.
- No nareszcie sami- podszedł do mnie Harry i chciał mnie pocałować ale do kuchni wbiegł Zayn z Niall'em.
- No cholera no! Nie mogliście wybrać lepszego momentu?
- Oh Harruś się wkurzył. Ale wiedz że to moje królestwo i żeby je odwiedzić każdy moment jest dobry. - powiedział Niall w drodze do lodówki.
- Porywam cię dzisiaj. Bądź gotowa na 19. - szepnął mi na ucho Harry i wyszedł z kuchni.
***
Przepraszam że tak długo ale jestem leniem i nie chciało mi się pisać. I też dlatego jest taki krótki.
Następny rozdział= 5 komentarzy ! :)