niedziela, 22 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 12

~Perspektywa Ashley~
Dopiliśmy z Niall'em do końca nasze napoje a następnie Niall musiał wracać do pracy.Postanowiłam się jeszcze przejść.Korzystająć z tego że w okolicy był Hyde Park,postanowiłam tam wstąpić.Takiego obrotu sytuacji się nie spodziewałam.Kocham Harry'ego ponad życie,ale Niall nie jest mi obojętny.Pomyśleć że jeszcze dzisiaj rano było tak pięknie i nagle takie BUM ! Wszystko się wali.Nie chcę krzywdzić Niall'a,ale sam powiedział że zależy mu na moim szczęściu.Mam totalny mętnik w głowie.
 Usiadłam na ławce i odchyliłam głowę do tyłu.Było pochmurnie,chyba zbierało się na deszcz,ale nie obchodzilo nie to.Ciągle myślałam o niebieskookim Irlandczyku i zielonookim przystojniaku który skradł mi serce.Zrobiło mi się zimno,postanowiłam wrócić do domu.Szłam wolno parkowymi uliczkami.Nagle wpadłam na coś abo na kogoś.Podniosłam wzrok i zobaczyłam bruneta który chytrze się do mnie uśmiechał.Szczerze ? Przestraszyłam się,ściemniało się a w parku chodziły tylko pojedyncze osoby które nawet nie zwracały na mnie uwagi.Chciałam go wyminąć ale gdy tylko próbowałam  on zagradzał mi drogę.Przewyższał mnie wzrostem,ja nie jestem zbyt wysoka mam około 165 cm wzrostu,on na oko miał 180.Ja w lewo-on w lewo,ja w prawo-on w prawo.Cholera.
-Słuchaj możesz się odczepić ?-spytałam z wściekłością
-Co taka ładna dziewczyna robi sama w parku ?-spytał się,jednocześnie zaplatając pasemko moich włosów wokół swojego palca
-Nie powinno cię to obchodzić,zostaw mnie-znów próbowałam go ominąć,ale znów wpadłam w jego umięśniony tors
-Nie odzywaj się tak do mnie dziwko-syknął i zatkał mi usta jakąś szmatką,przewiesił mnie przez swoje ramię i rzucił gdzieś w krzaki,w jakąś szczelinę.Kurwa co on chce zrobić ?
-No to teraz się trochę zabawimy-był coraz bliżej,a ja nie miałam toru ucieczki.Przygwoździł mnie do skały i zaczął mnie całować z zachłannością.Próbowałam się wyrywać ale nic z tego.Zaczął całować mnie po szyi,obojczyku aż w końcu zaczął zdzierać ze mnie ubrania.Wołałam,krzyczałam ale nic,pustka.Gdy był już przy ściągnięciu mojej bielizny,kiedy byłam już cała zdyszana i zmęczona ktoś zaczął krzyczeć.
-Hej ty zostaw ją !-zawołał
-Jeszcze pożałujesz suko,jeszcze z tobą nie skończyłem-szepnął i szybko uciekł
Podszedł mój wybawca.Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to białe supry.Ilustrowałam go od dołu do góry.Niall ! Podszedł do mnie i kucnął.
-Boże Ashley nic ci nie jest ?-spytał z troską.Popłakałam się.Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego że to była próba gwałtu.
-Cii..już dobrze,poszedł sobie..,jak ja mu pokaże..-zaczął mnie przytulać i całować w głowę
-Nia.a..al zabierz mnie stąd-wyjąkałam,Niall szybko pomógł mi się ubrać i wziął mnie na ręce.Byłam zmęczona.I chyba trochę mi się przysnęło.Bo obudziłam się w moim łóżku.Na początku myślałam że to tylko zły sen i zaraz przyjdzie do mnie Harry pogadać i jak zawsze poopowiadać jakieś suchary w ogóle nie miejące sensu.Niestety zbyt szybko zorientowałam się co dzisiaj się wydarzyło.Zilustrowałam mój pokój i zauważyłam Nialla siedzącego na krześle obok mojego łóżka.Za każdym dotykiem moich palców przypominałam sobie dotyk tego chłopaka z parku.Niall zorientował się że się obudziłam.Podszedł do mnie i pogłaskał mnie po policzku,słodko się uśmiechając.Próbowałam odwzajemnić uśmiech,jednak nie szło mi to zbyt dobrze.
-Już wszystko dobrze,nie płacz już-powiedział cały czas troskliwie się na mnie patrząc
-Nia...a..al d..z.iękuje ci,gdyby cię tam nie było..ehh-jąkałam się
-Już nie myśl o tym,ważne że tam byłem,zawsze będę-uśmiechnął się
-Dziękuję-odwzajemniłam szczery uśmiech i pocałowałam go lekko w policzek.
~Perspektywa Niall'a~
Kiedy skończyłem pracę postanowiłem się jeszcze przejść.Pomyślałem że park to najodpowiedniejsze miejsce na przemyślenie sobie paru spraw.Szedłem,rozmyślając aż w końcu usłyszałem czyiś krzyk.Szybko podbiegłem w miejsce z którego dobiegały donośne dźwięki.I co zobaczyłem ? Półnagą Ashley nad którą leży jakiś obcy chłopak.Krzyknąłem.On odwrócił się w moją stronę i szybko pobiegł.Pomogłem Ashley się pozbierać i zaniosłem ją do domu.Chłopaki zadawali mnóstwo pytań.Na razie skłamałem że spotkałem ją i po prostu zasnęła w moich ramionach.Uff...uwierzyli.Położyłem ją na jej łóżku i usiadłem na krześle.Jaka ona piękna.Harry jest szczęściarzem,ile ja bym dał żeby mieć takiego kogoś przy sobie.Obudziła się.Podziękowała mi za wszystko i na końcu pocałowała mnie w policzek.Czy właśnie Niall Horan się zarumienił  ?
-Niall chciałabym żebyś na razie tego nikomu  nie mówił,ok ?-spytała
-Jak sobie życzysz słodziaku-zmarszczyłem czoło żartobliwie i pstryknąłem ją w nos, a ona słodko zachichotała
-Dzięki jeszcze raz
-Każdy zrobiłby to samo na moim miejscu...-powiedziałem z lekkim uśmiechem
-Niall ja ci dziękuje że po prostu jesteś-powiedziała i mocno się we mnie wtuliła
-Byłem,Jestem,I zawsze będę-szepnąłem,nadal się do niej tuląc

           CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥

***

Na samym początku chcę was bardzo,bardzo przeprosić za to że tak długo nie było rozdziału,ale było to spowodowane nadmiarem nauki.Mieliśmy dużo sprawdzianów zresztą niedługo koniec semestru co też się do tego przyczynia.Przejdźmy może do tej milszej części,chciałabym wam życzyć wszystkiego,wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia,dużo zdrowia,szczęścia,spotkania z idolami,i spełnienia marzeń.
Julia xoxo


niedziela, 10 listopada 2013

ROZDZIAŁ 11

* OCZAMI ASHLEY*
Obudziłam się, całkiem wyspana. Za oknem świeciło słońce, był słoneczny poranek. Jednak moją uwagę przykuło coś innego. Na moim łóżku siedział nie kto inny jak mój chłopak, szanowny pan Harry Styles, a ja myślałam, że on jest śpiochem...
- Już wstałaś księżniczko- powiedział i usiadł bliżej mnie-
- A ty nie masz co robić tylko od rana idziesz się na mnie pogapić?! - zapytałam, a Harry tylko się zaśmiał
- Ciężko oderwać wzrok od tak ładnej dziewczyny- powiedział i puścił mi oczko
- A tak serio, to po co tu przyszedłeś?- 
- Dzisiaj mamy z chłopakami dużo pracy, o 10.00 wychodzimy więc chciałem spędzić trochę czasu z tobą- powiedział i odgarnął kosmyk moich włosów za ucho
- Ubierz się, a ja zrobię nam śniadanie- powiedział i pocałował mnie w czoło. Czasami czułam się przy nim jak dziecko... Zsunęłam z siebie kołdrę i poszłam w stronę szafy. Szybko zdecydowałam w co się ubiorę więc wybrałam to. Schodząc na dół słyszałam, że chłopcy rozmawiają o mnie, cały czas padało moje imię.
- O czym tak gadacie?- zapytałam wchodząc do kuchni. Wszystkie oczy skierowały się na mnie
- O niczym- powiedzieli chórem. Jasne...-pomyślałam. 
- Zrobiłem naleśniki- zmienił temat Harry. Wszyscy usiedliśmy do stołu. Siedziałam między Harry'm, a Niall'em. Powiedziałam, że pozmywam naczynia, zbliżała się 09.30 więc chłopcy musieli już wychodzić. Niall poszedł tylko po bluzę na górę
- Będziemy około 16.00- powiedział Harry i pocałował mnie w policzek, 
- Trzymaj się siostra, nie spal domu- powiedział Liam i cała 5 wyszła z domu. Zmyłam szybko naczynia i poszłam na górę, miałam ochotę pograć na gitarze. Dawno tego nie robiłam...teraz mam okazję, nikogo nie ma w domu... Weszłam do mojego pokoju, jak zawsze pudrowo-różowa wykładzina była idealnie odkurzona. Wszystko było w nienagannym stanie, tylko na łóżku leżała mała, złożona karteczka. Usiadłam na łóżku i rozwinęłam kartkę, czytając:

Ashley,
Spotkajmy się o 15.00 w Starbucksie,będę na ciebie czekał, muszę ci coś powiedzieć.
Niall xx

Hm.... przecież oni pracują do 16.00... ciekawe... Po co mamy się spotkać... Pewnie nic wielkiego, może coś o Harry'm...        
                         Otworzyłam szafę, wyjęłam z głębi, starą, poniszczoną gitarę, na dworze było słonecznie, więc poszłam na taras. Usiadłam na fotelu, nie wiedziałam od czego zacząć grę, czułam się jakbym robiła to pierwszy raz... Pierwsze co mi przyszło na myśl to... Take You-Justin Bieber. Kochałam tą piosenkę, to pierwsza, którą nauczyłam się grać. Zanim zauważyłam była 01.00. Schowałam gitarę z powrotem w głąb szafy i poszłam na dół coś przekąsić. Zjadłam jogurt i poszłam na górę. Położyłam się na łóżku i włączyłam głośno muzykę, żeby się zrelaksować. Tak...inni relaksują się w ciszy, ja jak jestem sama puszczam głośno muzykę... Poleżałam chwilę, o 14.00 postanowiłam się przebrać i spacerem pójść do kawiarni w której mam się spotkać z Niall'em. Ubrałam to i wyszłam, zamykając mieszkanie na klucz. Spacer minął mi dość szybko, o 14.43 byłam już w mieście. Weszłam do Starbucks'a, byłam przed czasem a o dziwno Niall już tam czekał. Był bardzo podenerwowany, siedział przy ostatnim stoliku i nerwowo ruszał nogą. Martwiłam się. Co się stało, że się tak denerwował? Podeszłam do stolika, zanim zdążyłam coś powiedzieć Niall wstał. 
- Cześć, dzięki, że przyszłaś- powiedział i przytulił mnie na przywitanie.
- Hej, wy nie macie jeszcze pracy?- zapytałam. Niall odsunął mi krzesło w geście żebym usiadła. Zajął miejsce na przeciwko.
- Na chwilę się zerwałem, muszę z tobą porozmawiać- powiedział. Zamówił nam dwie kawy. Był straszne spięty, nic nie mówiłam, czekałam aż coś powie. 
- Obiecaj, że nie ważne co ci powiem nie będziesz na mnie zła i mnie zrozumiesz.- powiedział. Nie wiedziałam o co chodzi.
- Obiecuje, Niall proszę, powiedz już.- powiedziałam. Wziął głęboki oddech.
- Od dawna, nie jesteś mi obojętna... Wiem, że jesteś szczęśliwa z Harry'm, nie chcę wam przeszkadzać, ale muszę ci to powiedzieć. Od kąt cię zobaczyłem, poczułem dziwnie uczucie. To było zauroczenie. Po długim czasie to uczucie przerodziło się w miłość. Kocham cię Ashley.- powiedział. Zamurowało mnie. Odwróciłam wzrok. 
- Ashley, nie chcę psuć twojego związku, ale wiem, że ja też nie jestem ci obojętny- powiedział
- Popatrz mi w oczy i powiedz, że nic do mnie nie czujesz- spojrzałam głęboko w jego morskie tęczówki. Zatraciłam się w nich. Czułam, że czas się zatrzymał. Niall podsunął do siebie mój podbródek i delikatnie mnie pocałował. Robił to delikatnie i niepewnie jakby się czegoś bał. 
- Tak myślałem- powiedział odrywając się ode mnie. Dopiero teraz ocknęłam się, właśnie mój najlepszy przyjaciel mnie pocałował. To było niesamowite, ale to nie powinno się zdarzyć...
- Dziękuje za kawę- zmieniłam temat, opuszczając wzrok. To nie miało tak być...
- Niall. Proszę. Niech ten pocałunek zostanie między nami...- dodałam 
- Zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa, cieszę się, że jesteś z Harry'm. Twoje szczęście jest dla mnie najważniejsze.- powiedział...
***
Tak więc to jest ten długo oczekiwany rozdział.Nie był on pisany przeze mnie tylko przez moją koleżankę Zuzię.Jej bloga macie tu: >KLIKK< . Miłego czytania do następnego 
Julia xoxo




piątek, 8 listopada 2013

WAŻNA INFORMACJA

KOCHANI !
Wiem że ostatnio zaniedbałam tego bloga,wynika to tylko z braku weny i kilku innych problemów ale nie wnikajmy :) Zdaję sobie sprawę że jesteście na mnie źli i prawdopodobnie po prostu już nie chcecie czytać tego bloga,ale jak mówię miałam problemy chociaż one mnie i tak nie tłumaczą.Otóż chciałabym was bardzo,bardzo przeprosić.Mam nadzieje że zrozumiecie.Jutro lub dzisiaj pojawi się nowy rozdział.. Teraz będą pojawiały się one w przeciągu tygodnia.Jeszcze raz przepraszam....
                                                                                        Kocham Was Julia ♥

Tutaj macie naszych kochanych chłopców w teledysku Story Of My Life piszcie w komentarzach czy podoba wam się piosenka i teledysk : >KLIKKK<

sobota, 14 września 2013

ROZDZIAŁ 10

Patrzyłam na oddalającą się sylwetkę mojego chłopaka. Nawet nie zauważyłam kiedy do kuchni wszedł Liam.
- Co tam siostrzyczko? - poczochrał mi włosy.
- Idę na randkę. - dalej patrzyłam się w to samo miejsce.
- Z Harry'm? Żelki i film czy frytki w Mcdonalds? - zaśmiał się.
- Humor ci się wyostrzył nie ma co- wreszcie na niego spojrzałam.
- Oj nie obrażaj się - cmoknął mnie w policzek. - A właśnie Ashley mam sprawę.
- Zaczynam się bać.
- Nie masz czego chyba. - zmarszczył brwi . - O 13 przychodzi Eleanor i Sophie.
- Eleanor to dziewczyna marchewy tak?  - pokiwał twierdząco głową- A Sophie to?
- Moja dziewczyna- odpowiedział. Popatrzyłam na niego zdziwiona. On tylko wzruszył ramionami i usiadł przy stole zajadając się  kanapką.Wiedziałam że nic więcej od niego nie wyciągnę. Uznałam że przydałoby się iść ubrać. Wparowałam do swojego pokoju stając przed szafą.
- Nareszcie przyszłaś- aż podskoczyłam. Nie kto inny jak szanowny Harry Styles leżał na moim łóżku w samych bokserkach.
- Człowieku chcesz mnie do grobu wpędzić- spytałam kładąc rękę na sercu.
-Przepraszam skarbie- wstał i do mnie podszedł.
- Harry?
- Tak ?
- Kto to jest Sophie? - spytałam. Wiedziałam że on ulegnie.
- Kochanie nie męcz - jęknął. Popatrzyłam na niego zmrużonymi oczami. - Eh. Sophie to dziewczyna twojego brata co chyba już wiesz. Ciągle się do niego klei i wtrąca w nasze rozmowy. Odkąd z nią jest stał się inny. - zrobił skrzywioną minę.
- Inny czyli?- spytałam zaciekawiona słowami Loczka.
- Zmienił styl ubierania, zachowanie też nie wiem czy mogę powiedzieć że nadal jest ten "najrozsądniejszy". Szczerze to mu współczuje takiej dziewczyny. Jest jak wrzód na tyłku. Z Danielle było inaczej. Lepiej.
- A jak było z Danielle? - no tak ciekawska ja.
- Kiedy był z Danielle uśmiech nie schodził mu z twarzy. Byli i są dla siebie stworzeni. Wszyscy lubiliśmy co ja mówię dalej lubimy Danielle doradziła, pocieszyła jest naszą przyjaciółką.  Kibicowałem ich związkowi jak każdy. No ale wyszło jak wyszło. Rozstali się ale podobno są przyjaciółmi.
Chociaż w to nie wierze. No bo kto rozstaję się w przyjaźni?! Ile ja już bym miał tych przyjaciółek - chyba powiedział trochę słów za dużo. Zmroziłam go spojrzeniem a on jak gdyby nigdy nic pocałował mnie. - No skoro już tak wszystkich przedstawiam to powiem też parę słów o Eleanor- kontynuował. - Ta dziewczyna kompletnie zawróciła w głowie temu debilowi. Oboje uszczęśliwiają siebie nawzajem. Kocha ją całym sercem. I tylko ona potrafi go jakoś ogarnąć. - uśmiechnęłam się.- Zresztą sama się przekonasz.
- Dobra musimy się ubrać nie sądzisz? - pchnęłam go lekko w stronę drzwi.
- Ok, ale jak się ubierzesz  to do  mnie przyjdź.- pokiwałam głową i wyszedł.  I teraz pytanie co by tu ubrać? Stałam przed szafą rozglądając się po wszystkich półkach. Wybrałam to a włosy związałam w niechlujnego koka. Lekko się pomalowałam. Kiedy weszłam do pokoju Harry'ego on stał w samych bokserkach przed szafą z miną myśliciela.
- Serio? - powiedziałam.
- No co?
- Potrzebujesz więcej czasu niż ja na wyszykowanie się widzę.- zaśmiałam się.
- To poważna sprawa. Sama dobrze o tym wiesz. - podrapał się po głowie. Wreszcie wziął do ręki jakieś ciuchy i powędrował z stronę łazienki. Po chwili z niej wyszedł ale już ubrany. Złapał mnie za rękę i zeszliśmy na dół. Z salonu dochodziły jakieś dziewczęce głosy. Popatrzyłam zdziwiona na Harry'ego, a później na zegarek. Już 13?! Kiedy stanęliśmy w progu pokoju wszyscy skierowali swój wzrok na nas. Na kanapie siedziały dwie dziewczyny i reszta chłopaków z One Direction. Jedna wstała i podeszła do mnie.
- Hej jestem Eleanor- uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Ja Ashley. Miło mi - podałam jej rękę ale ona odepchnęła ją i mnie przytuliła. Od razu ją polubiłam. Kiedy się od siebie odsunęłyśmy dobrze się jej przyjrzałam. Była szczupła, wysoka i miała brązowe włosy. Ogółem była bardzo ładna. Nie dziwie się że Lou z nią jest. Tak jak mówił Styles pasują do siebie.
- Co Harry kolejną dziewczynę sprowadziłeś? - uśmiechnęła się złowieszczo Sophie tak to była ona. Szczerze to urodą to ona nie grzeszyła.


*Perspektywa Harry'ego*

To było przegięcie. Popatrzyłem na Ashley. W jej oczach widziałem złość i smutek. 
- Nie Ashley to moja dziewczyna, którą kocham całym sercem. - powiedziałem spokojnie. Starałem się nie wybuchnąć.
- I siostra twojego chłopaka- powiedziała Eleanor, która ciągle stała przy Ash. Myślę że się zaprzyjaźnią.
- C-co? Jak to Liam?! - spojrzała morderczym wzrokiem na Liam'a. Ma chłopak przesrane teraz. - Dlaczego mi nic nie powiedziałeś? - pisnęła. Boże jak ja jej nie lubię. 
- Mówiłem ale nie słuchałaś- dziwie się że ten chłopak ma w sobie tyle spokoju. No ale w końcu mieszka z czterema pajacami. 
- Ej nie chce się wtrącać ale wy się tu zaraz wszyscy pokłócicie. Więc może na rozluźnienie atmosfery pooglądamy jakiś film.- spytał Zayn. Wszyscy przytaknęliśmy. Usiadłem koło Niall'a, a pomiędzy mną, a Zayn'em usiadła Ashley. 
- To co oglądamy? - klasnął w dłonie Niall.
- Marchewki opanowały świat !-krzyknął zadowolony Lou. 
- Nie ma takiego filmu.- powiedziała z przekonaniem moja dziewczyna. 
- Hm. Zagłada marchewek?! - spytał z nadzieją. 
- Też nie. Louis nie będziemy oglądać żadnych filmów z marchewkami. Takich filmów nawet nie ma. - Louis z naburmuszoną miną rozsiadł się na kanapie. Wyszło na to że zaczęliśmy oglądać Toy Story. To oznaczało jedno Liam przejął pilota. Nie mogłem się skupić na filmie. Chociaż znam ten film na pamięć. Ciągle myślałem o naszej randce. Mam nadzieję że jej się spodoba. Chcę żeby wszystko było idealnie. W końcu to nasza pierwsza randka. Ash to pierwsza dziewczyna na której mi tak zależało. Nie chce jej zranić. I nie mają z tym nic wspólnego groźby Liam'a. Po prostu nie chce żeby taka cudowna dziewczyna przeze mnie płakała. Nareszcie się skończyło. Nie jednak nie jeszcze druga część. Jak można oglądać setki razy ten sam film!? No ja się pytam jak?! Popatrzyłem na pozostałych. Oczy same im się zamykały. 


*Perspektywa Ashley*

Koniec. Tak długo oczekiwany koniec. Popatrzyłam na zegarek. Już 16:30.
- Idę się szykować. - powiedziałam na ucho loczkowi. 
- Umyć ci plecki? - poruszył znacząco brwiami Zayn. Ale od razu tego pożałował bo dostał od Styles'a w tył głowy- Łapy przy sobie- pisnął i zaczął układać idealnie ułożoną fryzurę. 
- I wzajemnie- mruknął Harry. Wstałam i cmoknęłam pośpiesznie Harry'ego w policzek.
Wbiegłam do pokoju i stanęłam przed szafą. Wybrałam to. Weszłam do łazienki. Chciałam wziąć z półki szampon ale dziwnym trafem go tam  nie było. 
- Malik ! - krzyknęłam. Nic. Wkurzona zbiegłam na dół. 
- Co przemyślałaś moją propozycję? - uśmiechnął się zalotnie przez co znowu oberwał. Wzięłam go za rękę i pociągnęłam w stronę schodów.
- Widzisz Harry? Sama mnie do tej łazienki ciągnie. - zwycięski uśmiech pojawił się na twarzy Zayn'a.
- Gdzie jest mój szampon- wskazałam na półkę z moimi kosmetykami. 
- No wiesz pożyczyłem trochę. I się skończy- podrapał się po karku.
- Tam była połowa butelki! 
- Musiałem umyć dwa razy wiesz jak to jest. - uśmiechnął się.
- Dobra wyjdź - wskazałam ręką na drzwi. 
- Szczęście że nie zauważyła że nie ma jej lakieru do włosów.- szepnął kiedy był już przy drzwiach. 
- Co powiedziałeś?!- boże z kim ja żyję.
- Ja? Nie , nic. Pa !- z prędkością światła wybiegł z mojego pokoju. Wzięłam długą kąpiel i ubrałam się we wcześniej przygotowany zestaw. Włosy wyprostowałam i zrobiłam lekki makijaż . Byłam już gotowa. Popatrzyłam na zegarek. 18:55. Zeszłam na dół gdzie wszyscy siedzieli w tych samych pozycjach. 
- Dlaczego jesteś z Harry'm?!-krzyknął Niall.
- Dlaczego jesteś moją siostrą?! - Liam.
- Dlaczego mam dziewczynę?!- Zayn
- Dlaczego nie ubrałaś stroju marchewki?! - nie kto inny jak Louis. 
- Dlaczego ?! - krzyknął Harry. - Ej ona jest moja - uśmiechnął się i podszedł do mnie. - Ślicznie wyglądasz szepnął i czule mnie pocałował. 
- Jakie to piękne- krzyknął Louis wycierając łzę. 
- Ej ty płaczesz?- spytała Eleanor. 
- Nie no coś ty. Coś mi wleciało do oka. 
- Szkoda. Lubię wrażliwych chłopców. - uśmiechnęła się zwycięsko. 
- Płakałem. Płakałem jak bóbr. - zapewnił ją. Harry złapał mnie za rękę i wyszliśmy z domu. Usłyszeliśmy jeszcze głośne "bawcie się dobrze". Kiedy chciałam wsiąść do samochodu Hazzy. Ten zatrzymał mnie i zawiązał mi opaskę na oczy. 
- Mam nadzieję że nie chcesz mnie wywieść do lasu, zgwałcić i zostawić. - powiedziałam szybko. Harry tylko zaśmiał się i ostrożnie pomógł mi wsiąść do samochodu. Jechaliśmy jakieś 15 minut. Samochód zatrzymał się i po chwili słyszałam dźwięk otwieranych drzwi. 
- Daj mi rękę- chwyciłam jego dłoń i już po chwili stałam na ziemi. Szliśmy przez jakieś chaszcze aż w końcu mogłam zdjąć opaskę. To co tam zobaczyłam. Coś niesamowitego. Polana na której w różnych miejscach były porozstawiane świeczki, a na środku stał pięknie ozdobiony stolik. 
- Podoba ci się? - spytał Harry przytulając mnie od tyłu. 
- Nawet nie wiesz jak bardzo. Nikt nigdy ie zrobił dla mnie czegoś takiego. - odwróciłam się twarzą do niego i pocałowałam najczulej jak potrafiłam. 
- Chodź- złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę stolika. Jak na dżentelmena przystało odsunął mi krzesło. Jedliśmy śmiejąc się i patrząc sobie w oczy. Teraz uświadomiłam sobie jak strasznie go kocham. Loczek nagle wstał  i schylił się po coś. W ręku trzymał gitarę. Wstał i złapał mnie za rękę. Zrobiłam to co on. Zaprowadził mnie na koc rozłożony trochę dalej od stolika. Usiadam, a mój chłopak zaraz za mną. Zaczął grać, a później śpiewać. To była moja ulubiona piosenka tej piątki idiotów. Kiedy nastąpiła jego zwrotka śpiewał i patrzył mi prosto w oczy.

I know you've never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.

I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

Oczy momentalnie mi się zaszkliły. Kiedy skończył rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam.  
- Tak bardzo cię kocham Styles- powiedziałam
- Ja ciebie też Payne- musnął ponownie moje usta. Położyliśmy się na kocu i patrzyliśmy na gwiazdy nagle Styles wskazał na jedną z gwiazd. 
- Widzisz tą gwiazdę? - pokiwałam twierdząco głową. Wyjął z kieszeni jakiś dokument.- Nazwałem ją twoim imieniem. Od dzisiaj kiedy będę na wyjeździe i popatrzę w niebo i pomyśle że nie długo cię zobaczę. Że czekasz na mnie w domu.  Kocham cię całym sercem. Jesteś całym moim  światem. 

*** 

Nareszcie jest rozdział. Byłby szybciej ale kiedy napisałam już cały i miałam kończyć nacisnęłam coś i się usunął -.-' 
 Ten rozdział jest tak długi że aż mnie ręka boli. No może to pisanie drugi raz też ma z tym coś wspólnego. 
Miłego czytania xx ~ Ala xo

Następny = 10 komentarzy  :)

sobota, 31 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 9

Obudziłam się z na kanapie w salonie z bólem pleców. Obok mnie leżał smacznie śpiący loczek. Dziwię się jak może tak dobrze spać skoro ma tak mało miejsca?! Tak żeby go nie obudzić wyswobodziłam się z jego uścisku. Położyłam nogi na miękki dywan. No taki miałam zamiar. Poczułam pod nogami coś co unosiło się w górę i w dół. Spojrzałam co to jest. No tak Louis i te jego dziwne miejsca do spania. Próbowałam jakoś wstać żeby na niego nie nadepnąć, ale nie zdarna ja musiała się potknąć i upaść tak że leżałam teraz na Lou. Chłopak obudził się i spojrzał na mnie zdziwiony. Po chwili zaczął się śmiać.
- Zawsze wiedziałem, że cię do mnie ciągnie- mówił nie mogąc powstrzymywać się od śmiechu
- Pierdol się Tomlinson - uśmiechnęłam się i wstałam z chłopaka. Poszłam do kuchni w celu zrobienia sobie jakiegoś śniadania i kawy. Usłyszałam kroki za sobą. To był Louis.
 - No ej mała nie obrażaj się. - powiedział szatyn ledwo powstrzymując śmiech.
- Bardzo śmieszne marchewo po prostu boki zrywać- odwróciłam się gwałtownie w jego stronę i zmroziłam go spojrzeniem. Długo nie wytrzymałam bo wybuchłam śmiechem. Louis patrzył na mnie zdezorientowany.- Oj przecież wiesz, że cię kocham! - powiedziałam i odwróciłam się w stronę lodówki żeby wyjąć z niej wodę.
- Ja ciebie też Ash. - powiedział Louis.Po chwili usłyszałam pisk jak u pięciolatki.
- Za co to było!?- spytał Lou i masował obolały tył głowy, a za nim stał Styles.
- Usłyszałem, że razem z MOJĄ dziewczyną wyznajecie sobie miłość więc musiałem interweniować.- powiedział loczek i wzruszył ramionami.
- Ale żeby tak mocno?! - spytał Louis. Wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać.
- A co miałem cię za to po głowie pogłaskać? Pomyśl idioto!- powiedział Harry z podniesionymi brwiami.
- A niech cię Buka w nocy nawiedzi, niech cię zje i porwie! - wykrzyczał paskowaty.
- Ehem.. Louis jak mnie zje to nie będzie miała czego porywać.- powiedział rozbawiony loczek. Nie mogłam wytrzymać przez tą ich "mądrą" wymianę zdań. Z trudnością powstrzymywałam śmiech.  Do kuchni wszedł Liam ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
- Co się tu dzieje?!- Harry i Louis przekrzykiwali się wzajemnie próbując wyjaśnić całą sytuację Liam'owi, który chyba nie wiele zrozumiał bo jego wyraz twarzy w ogóle się nie zmienił.
- Stop! Po kolei. Harry- mój brat zwrócił się do loczka.
- No bo Louis grozi mi Buką- wskazał palcem na Louis'a, który stał obok ze spuszczoną głową. Zachowywali się jak dzieci.
- Louis, co masz na swoje wytłumaczenie?- tym razem zwrócił się do marchewy.
- No bo on mnie uderzył w głowę! - ten sam gest co Harry.
- Ale on powiedział że kocha moją dziewczynę- zaczęli się wykłócać. Liam zrobił tak zwanego "face palm'a" i popatrzył na nich z troską.
- Czy wy naprawdę jesteście już dorośli? - spytał łagodnie Daddy. Chłopcy od razu na niego popatrzyli. - Harry może chodziło im o miłość siostra-brat? A poza tym Lou ma Eleanor. Louis nie strasz Harry'ego bo będzie bał się spać w nocy. A poza tym żadna Buka nie istnieje! To niedorzeczne!- powiedział Liam.
- Jak to nie? A muminki atakowała.- no tak Lou zawsze musi postawić na swoim.
- Proszę cię skończ bo zaraz nie wytrzymam. Jak ja mogę z wami żyć.  Powinienem dostać jakąś nagrodę, że z wami wytrzymuję w ogóle i że jeszcze nie mam załamania nerwowego.
- Ale już nie długo będziesz miał- uśmiechnął się Harry. Louis zaczął się śmiać, a Liam patrzył na nich z przymrużonymi oczami.
- Nie wytrzymam. Louis przeproś Harry'ego, Harry przeproś Louis'a i po sprawie.- chłopcy przytulili się na zgodę. Po chwili Liam i Louis poszli do swoich pokoi się przebrać, bo Louis jedzie do Eleanor, a Liam na zakupy.
  - No nareszcie sami- podszedł  do mnie Harry i chciał mnie pocałować ale do kuchni wbiegł Zayn z Niall'em.
- No cholera no! Nie mogliście wybrać lepszego momentu?
- Oh Harruś się wkurzył. Ale wiedz że to moje królestwo i żeby je odwiedzić każdy moment jest dobry. - powiedział Niall w drodze do lodówki.
- Porywam cię dzisiaj. Bądź gotowa na 19. - szepnął mi na ucho Harry i wyszedł z kuchni.

*** 

Przepraszam że tak długo ale jestem leniem i nie chciało mi się pisać. I też dlatego jest taki krótki. 
  
Następny rozdział= 5 komentarzy !  :)

wtorek, 20 sierpnia 2013

INFORMACJA

Chciałabym was przeprosić, że  nie ma długo rozdziału ale wiecie są wakacje i trzeba korzystać.
Tak więc rozdział dodam NA PEWNO w przyszłym tygodniu :) x

środa, 7 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 8

Przez całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Kiedy wróciliśmy do domu, wszyscy zdezorientowani siedzieli w salonie, ale kiedy usłyszeli, że nie są sami od razu spojrzeli w naszym kierunku. Czułam się nieswojo kiedy wszystkie spojrzenia ilustrowały nas od góry do dołu. W jednym momencie ich wzrok zatrzymał się na naszych splecionych dłoniach. Zayn i Niall zaczęli skakać i krzyczeć na cały głos, tylko Liam stał z otwartą buzią i uniesionymi brwiami. Widząc reakcje Liam'a, Louis odsunął się od nas na bezpieczną odległość.
- Zamknąć się!- krzyknął Liam tak głośno, że przestraszeni Zayn i Niall schowali się za zdziwionym Louis'em.
- Oho Daddy się wkurzył- powiedział Hazza drapiąc się po karku.
- Co to wszystko ma znaczyć?- spytał Liam pokazując ręką na nas i na nasze złączone dłonie.
- O co ci chodzi? - Harry udawał głupiego
- Och Styles dobrze wiesz  o co mi chodzi. - rzekł kręcąc głową w prawo i lewo mój brat.
- Co ci się do cholery jasnej nie podoba?! To że jestem z twoją siostrą?! - mój chłopak ni wytrzymał i wybuchnął.
- Tak. O to mi właśnie chodzi! Zabawisz się nią i ją zostawisz tak jak inne miliony panienek, które tu przyprowadzasz. Ciesz się, że ona nie wiele o tym wie. Bo moim zdaniem jesteś pieprzonym dupkiem!
- Właśnie, że jej nie zostawię. Może bawiłem się innymi. Ale szukałem tej jedynej, której widocznie tam nie znalazłem! Kurwa Liam czy ty nie rozumiesz, że tym razem naprawdę się zakochałem?!- Harry spytał rozpaczliwym głosem i puścił moją dłoń udając się szybkim krokiem na górę. Na odchodne jeszcze spojrzał na zaskoczonego Liam'a.
- Czy ty do reszty zgłupiałeś?! - nie mogłam wytrzymać jak on się zachowuje. Chociaż z drugiej strony zastanawiało mnie to co powiedział Liam. Jego przeszłość? Owszem wiem, że przyprowadzał dziewczyny do domu, ale to chyba nie wszystko.
- Ash, nie rozumiesz tego, że się o ciebie martwię?- zapytał mój brat spokojnym głosem. Widać było,że próbował zachować spokój ale tak naprawdę w środku był wkurzony.
- Jak? Ja się pytam jak?! Nie rozumiesz tego, że mogę być wreszcie szczęśliwa, nie martwić się dniem jutrzejszym? Może on na prawdę się zmienił?
- Chcę cię po prostu przed nim chronić- wysyczał Liam
- Chcesz mnie bronić przed swoim najlepszym przyjacielem, a na dodatek mieszkam z nim pod jednym dachem? Chyba nie wiesz co mówisz.
Chłopcy przyglądali się temu wszystkiemu z szeroko otwartymi oczami. Kiedy spojrzeliśmy w ich stronę już otworzyli buzię żeby coś powiedzieć, ale nie zdążyli bo poszłam, a raczej pobiegłam do swojego pokoju. Usiadłam bezradnie na łóżku i schowałam twarz w dłonie. Jestem tu dopiero kilka dni a już pokłóciłam się z Liam'em. Po chwili namysłu wstałam i udałam się do pokoju loczka, który był na przeciwko mojego. Cicho weszłam i zobaczyłam Harry'ego stojącego przy oknie tyłem do mnie opierającego się o parapet. Chyba był tak zamyślony, że nie zauważył jak weszłam i zmierzałam w jego stronę. Kiedy byłam za nim przytuliłam się do jego pleców. Czułam rytmiczne bicie serca Harry'ego. Po chwili zwinnym ruchem odwrócił się i spojrzał mi głęboko w oczy. Jego usta lekko musnęły moje ale po chwili pocałunek stał się zachłanniejszy. Nie wiem ile trwał ten pocałunek 5, 10 czy 15 minut ale dla mnie był niesamowity.
- Pewnie zastanawiają cię teraz słowa Liam'a- powiedział zrezygnowany chłopak
- Nie wcale, nie. Liczy się to co jest tu i teraz. - lekko musnęłam jego usta
- Ashley przecież wiem, że kłamiesz. Też bym był ciekawy na twoim miejscu. - cicho zaśmiał się pod nosem- Tak to prawda co powiedział Liam. Sprowadzałem dziewczyny do domu czasem nawet dwie. Miałem nadzieję, że spotkam tą którą naprawdę pokocham. Ale tak nie było. Wracałem o 5 rano z imprez schlany w trzy dupy. Twój brat jak to Daddy nigdy tego nie pochwalał. Było dużo kłótni przez to wszystko. Ale ja go rozumiem, chcę cię bronić, bo wie jak było. Ale teraz widzę że bez tych imprez znalazłem swoją miłość.
- Naprawdę się we mnie zakochałeś?- spytałam z niedowierzaniem
- A czy inaczej powiedziałbym ci że cię kocham? - uśmiechnął się do mnie pokazując te swoje dołeczki. Ostatni raz nasze usta złączyły się w pocałunku i zeszliśmy na dół. W salonie zastaliśmy pozostałych. Liam od razu kiedy nas zobaczył wstał.
- Przepraszam was. Trochę mnie poniosło. - powiedział już spokojny brunet
- Trochę? Prawie żeście dom roznieśli! - wtrącił się Louis
- Nie przerywaj mi tak ważnej chwili! - skarcił go Daddy. Marchewkowy uniósł tylko ręce w geście poddania.- No wracając do tematu. Jeszcze raz przepraszam. Zrozumiałem, że naprawdę się zmieniłeś i kochasz moją siostrę. Tylko proszę cię o jedno. Nie zrań jej, bo wtedy tak miło nie będzie. - zagroził mu palcem
- Nie no okej rozumiem cię. Też bym był wkurzony na twoim miejscu. - odrzekł Harry i podszedł przytulić Liam'a. Kiedy już się od siebie "odkleili" brunet popatrzył na mnie przepraszającym wzrokiem.
- Oj no chodź tu - wyciągnęłam ręce w jego stronę. Liam bez zastanowienia przyszedł i przytuli się do mnie tak mocno że nie mogłam oddychać.
- Ej, ej dobra już koniec, chyba że chcesz mnie udusić.
-Oj sory- brunet wypuścił mnie ze swoich objęć.
- No to co robimy ludziska?!- wydarł się na cały głos Louis
- Szczerze? To głodny jestem.- jęknął Niall
- Oho co za nowość- klasnął w dłonie Zayn
-Może jakiś film? - zapytał Harry obejmując mnie w pasie
- Okej tylko że do tego potrzebny jest popcorn- wstał z kanapy Niall. Wszyscy powędrowaliśmy za nim. Głodomor wyciągnął popcorn i wstawił go do mikrofali. Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy, ale nagle wstałam z kolan Harry'ego.
- Co ty robisz? - spytał zdziwiony loczek
- Nie dziwi was to że minęły już 3 minuty a popcorn w ogóle się nie robi? - spytałam zdziwiona. Szybko podeszłam do mikrofalówki. - Niall, tylko ty robisz popcorn mrożąc go. - powiedziałam ustawiając wszystko tak ja trzeba. Chłopcy wybuchli śmiechem, a Niall spalił buraka. Po chwili popcorn był już gotowy a wszyscy wróciliśmy do salonu rozsiadając się na kanapie. Siedziałam pomiędzy Liam'em, a Harry'm. Postanowiliśmy oglądnąć Harry'ego Potter'a. Położyłam swoją głowę na torsie Harry'ego. W połowie filmu zasnęłam wtulona w loczka.

***

Kolejny rozdział JUPII ! :D

Czytasz? = Komentujesz ! :) xx

środa, 31 lipca 2013

ROZDZIAŁ 7



                                                              ~Pespektywa Harrego~
Cholera jasna ale ze mnie dupek.Oceniałem tą sytuację zbyt pochobnie.Może rzeczywiście poprostu za dużo wypili.Sam wiem co alkochol umie zrobić z człowiekiem.Muszę jej poszukać.Ja się nie poddam,ale sam nie dam rady.Louis!Louis.Tylko on może mi pomóc,z Niallem porozmawiam później.Szybko wszedłem po schodach i pokierowałem się do drzwi z obrazkiem marchewki na drzwiach.Weszłem bez pukania.Zastałem tam śpiącego Louisa.Szkoda mi było go budzić ale ja dłużej nie mogę czekać.
H:Louis!Wstawaj!
L:Kevin?Kevin ty tu jesteś?-z,zamkniętymi oczami zaczął macać moją twarz.Parsknąłem śmiechem ale potem z mojej twarzy znikł uśmiech tak szybko jak się pojawił.
L:Oj przepraszam Harry,co cię tu sprowadza ?
H: Proszę cię wstawaj i mi pomóż po drodze ci wszystko wytłumaczę.
Chłopak jak mu nakazałem tak też zrobił.Bez żadnych pytań,pretensji.To się nazywa przyjaciel.No bo w końcu jest 8 rano,nie każdy wstaje tak wcześnie w weekend.Już po chwili ujrzałem bruneta z uśmiechem na twarzy.
L:Mam nadzieje ze ta sprawa jest ważna
H:Dzięki,stary-poklepałem go po ramieniu
Postanowliliśmy najpierw pójść do parku.Oczywiście po drodze opowiedziałem Lousiowi o całej tej sytuacji.Nie ukrywam był na mnie trochę zły ale ja się nie dziwe też byłem zły na siebie.Spieprzyłem to wszystko.Jak narazie byliśmy przyajciółmi.Liczyłem na coś więcej.Na początku była dla mnie kimś normalnym.Poprostu zwykła dziewczyna.Jednak ona jest inna.Nawet nie wiem dlaczego.Ale jednak jest.Tak jest inna,i postanawiam sobie że nie odpuszczę.Będe walczyć nawet jak będzie to najtrudniejsza rzecz do osiągnięcia ja sie nie poddam.Zależy mi na niej,ale bardziej niż na przyjaciółce.Zalezy mi na jej szczęściu dlatego postanawiam sobie jeszcze jedno.Nie poddam się ale jak ma być szczęśliwa z Niallem pozwolę jej na to.Chcę żeby była szczęśliwa.Moje rozmyślenia przerwał Louis.
L:Nie ma jej,kurwa Styles ja nie wiem gdzie ona może być.
Obracałem się we wszystkie strony aż w końcu zatrzymałem wzrok na ławce na której ujrzałem smukłą,zapłakaną postać uroczej blondynki.
                                                                       ~Perspektywa Ashley~
Musiałam sobie to wszystko przemyśleć.Jak on mógł sobie coś takiego pomyśleć?Myślałam że chociaż trochę mu na mnie zależy,a jednak sie myliłam.Te wszystkie plotki o tym że Harry jest  poprostu bezmyślnym dupkiem okazały się prawdą.Niestety.Życie bywa okrutne.Postanowiłam pójść do parku.Mam nadzieje że tam się trochę wyciszę.Myślałam że coś nas łączy.Chyba nawet się w nim zauroczyłam.Ale czy zakochałam ? Nie wiem i cieszę się że nie wiem.Harry umie namieszać w głowie i to aż za bardzo.Ale tym razem przegiął.Ja nie pamiętam co sie działo na tej imprezie.Całowałam Nialla ? Może i tak ale to nieumyślnie to znaczy umyślnie ale pod wpływem alkocholu.Niall jest słodki i zabawny ale to tylko przyjaciel i nikt więcej.Harry.Harry.Harry.Kurwa ten cholerny dupek.Zranił mnie ale,ale ja go kocham.Tak kocham go.Już sobie to uświadomiłam.Uświadomiłam sobie to że kocham chłopaka który tak bardzo mnie zranił.Nie wiem,nie wiem co teraz będzie.
                                                                        ~Perspektywa Harrego~
Bez namysłu ruszyłem w jej strone.Nawet jak jest cała zapłakana wygląda tak pięknie.Oh Harry ogranij się.Zobaczyła mnie dopiero wtedy kiedy przy niej ukląkłem.Jej oczy wyrażały złość,rozczarowanie ale przede wszystkim smutek.Patrzyłem na nią osłupiały.
H:Ashley,przepraszam,przapraszam cię nie powinienen tego mówić.Cisza.
H:Boże nawet nie wiesz jak mi jest wstyd.Wiem że jesteś na mnie zła.Ale chcę ci powiedzieć że cię kocham.Nigdy nie darzyłem nikogo takim uczuciem.Wiem,wiem znamy się krótko.Ale jestem tego pewny.Kocham Cię.-O boże ja to powiedziałem.Co teraz ?Co ona sobie myśli ?
A:C,co?-w końcu się odezwała
H:Umm.Emm.Prze,przepraszam nic nie powiedziałem.
A:Nie Harry powtórz to co powiedziałeś!
H:Kocham Cię ?
                                                                         ~Perspektywa Ashley~
"Kocham Cię" te słowa odubijały się w mojej głowie.Siedziałam jak wryta,nie wiedziałam co powiedzieć.Rzucić mu się w ramiona ? Uciec? Nie.Nie mogłam uciec w końcu też go kocham.
A:Harry ja,ja
H:Okej rozumiem nie musisz,nie tłumacz się-wstał zrezygnowany
A:Też cię kocham-powiedziałam cicho
Harry spojrzał na mnie ze zdziwioną miną ale po chwili na jego twarz wkradł się uroczy uśmiech.
Tym razem uklęknął przede mną i złapał na dłonie.
H:Jeszcze raz przepraszam.
A:Harry,jest okej.Ale następnym razem nie oceniaj kogoś lub czegoś tak pochobnie.
H:Tak wiem.A więc.Droga Ashley Anderson czy zechciałabyś zostać moją dziewczyną ?
A:Hmm no niech pomyś....-Nie dane mi było skończyć gdyż Harry przycisnął swoje wargi do moich.Zaczęliśmy się całować.Oczywiście nie trwało to zbyt długo bo ktoś musiał nam przerwać.Był to Tomilson we własnej osobie.
L:No gołąbeczki,wracamy do domu będą się o nas martwić.
Uśmiechnęliśmy się do siebie i zaczęliśmy iść w stronę domu głośno się śmiejąc.Nareszcie wszystko się ułożyło.
                                                                 * * *
Jest kolejny rozdział :) Mam nadzieje że się spodoba.Piszcie te komentarze to strasznie motywuje.
Jescze jedno chciałam wam polecić tego bloga : http://the-dark-side-of-one-direction.blogspot.com/ jescze nigdy nie spotkałam się z taką historią o 1D .A więc do zobaczenia :*

                                                                           

poniedziałek, 22 lipca 2013

ROZDZIAŁ 6



Rano obudziłam się z okropnym bólem głowy. Sięgnęłam po telefon, który leżał na szafce nocnej. Odblokowałam ekran i sprawdziłam godzinę. 13:30?! Jak oparzona wstałam z łóżka ale od razu tego pożałowałam, bo ból nie dał o sobie zapomnieć. No to teraz poranny problem każdej nastoletniej dziewczyny. Stałam przy szafie dobre dziesięć minut. Postanowiłam, że nie będę się za bardzo stroić, więc wybrałam to. Z przyszykowanymi ubraniami poszłam do łazienki. Ściągnęłam wczorajsze ubrania i weszłam do kabiny prysznicowej. Kiedy poczułam krople zimnej wody na ciele od razu się rozbudziłam. Wyszłam z kabiny i dokładnie wytarłam swoje ciało ręcznikiem. Ubrałam czystą bieliznę i przyszykowane rzeczy. Stanęłam przed lustrem i zmyłam resztki wczorajszego makijażu. Moja twarz nie wyglądała rewelacyjnie, więc nałożyłam nie wielką warstwę podkładu, a rzęsy lekko musnęłam tuszem. Po wykonaniu porannych czynności zeszłam na dół. Już na schodach mogłam usłyszeć krzyki dochodzące z kuchni. Poszłam w stronę tych głosów. Kiedy w kuchni zobaczyłam Liam'a, Zayn'a i Louis'a w czapkach kucharskich i fartuchach musiałam powstrzymać się od wybuchnięcia głośnym śmiechem. Oparłam się o framugę i wsłuchiwałam się w ich rozmowę.
L: Daj jeszcze trochę mąki!
Lou: Marchewki !
Z: Cukru dodaj!
L: Marchewki!
L: Louis w tym przepisie nie ma żadnych marchewek !
Lou: Jak nie ma jak są ! Patrzcie - wskazał marchewką którą trzymał w ręce na książkę kucharską.
Z: Lou sam to przed chwilą dopisałeś idioto!
Dłużej nie mogłam wytrzymać i zaśmiałam się. Trzy pary oczu od razu zaczęły wpatrywać się w moją osobę.
Lou: A ty z czego się śmiejesz !?
Od razu złapałam się za głowę, a oni zaczęli się za mnie śmiać tak samo jak ja wcześniej z nich.
L: Co siostrzyczko kacyk męczy?
Ja: Ta i to nie wiesz jak.
Zayn wyciągnął z szafki tabletki, a Louis wodę. Postawili wszystko na wysepce w kuchni. Od razu ruszyłam w stronę mojego ratunku.
L: Nieźle wczoraj zabalowałaś.
Ja: Nie byłam aż tak pijana. Nie przesadzaj.
Z: Złapałeś kota na ulicy i pytałeś co zrobił z mufasą.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
Lou: Albo jak wbiegłaś na ścianę krzycząc peron 9 i 3/4.
L: O tak to było dobre. Albo jak biegałaś po domu krzycząc, że znalazłaś wioskę smerfów.
N: Albo jak dałaś mi swoją skarpetkę, mówiąc Zgredku jesteś wolny.
W jednej chwili w kuchni pojawił się Niall.
N: Hej piękna. - dał mi buziaka w policzek
Ja: Hej śliczny.
Próbowałam przypomnieć sobie czy naprawdę to robiłam, ale ta próba była nie udana.
Ja: Naprawdę tak robiłam?
N: Tak.
Popatrzyłam na innych osobników znajdujących się w kuchni , a oni zwijali się ze śmiechów.
Ja: Matko, już więcej nie piję.
Lou: Ta możesz tak sobie mówić. Uwierz wiem, że Ci się to nie uda, bo sam próbowałem.
  Bez słowa wstałam i poszłam do salonu. W progu minęłam się z loczkiem, który popatrzył na mnie ze zdziwieniem. Poszłam do salonu w celu pooglądaniu telewizji. Włączyłam telewizor i skakałam po kanałach. Po chwili dołączył do mnie Niall.
N: To co dzisiaj kochana Ashley robimy?
Ja: No nie wiem. Co proponujesz?
N: Chodźmy do klubu.
Ja: Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie ma mowy.
N: No Ash proszę. Nie będziemy pić tylko potańczymy trochę.
Niall próbował mnie zachęcić i mu się to udało. Postanowiliśmy, że idziemy bez chłopaków. Umówiliśmy sie na przy drzwiach wejściowych o 19. Po chwili ciszy dołączyli do nas chłopcy. Włączyli film i wszystkich wciągnęła fabuła filmu. Potem obejrzeliśmy jeszcze jakiś film, który był podobny do tamtego. Nim się obejrzałam była 18. Jak oparzeni z Niall'em wstaliśmy z miejsc i pobiegliśmy na górę. Stanęłam przy szafie i zastanawiałam się co ubrać. Wybrałam ten zestaw. Poprawiłam makijaż na trochę mocniejszy, czyli namalowałam kreski na eye'linerem i  mocniej podkreśliłam rzęsy.  Kiedy byłam już gotowa narzuciłam na siebie skórzaną kurtkę i zeszłam na dół. Kiedy przechodziłam przez salon usłyszałam gwizdy. Obróciłam się w ich stronę i popatrzyłam na nich ze znakiem zapytania.
Z: Jej, jak ty ładnie wyglądasz.
Lou: Ładnie? To mało powiedziane! Zajebiście!
L: Gdzie idziesz?
Ja: Na imprezę z Niall'em.
Harry przez ten cały czas się nie odzywał tylko patrzył na mnie z otwartą buzią i wytrzeszczonymi oczami.
Ja: Styles zamknij buzie, bo Ci mucha wleci.
Powiedziałam to i poszłam w stronę drzwi przy których już czekał Niall ubrany w białą koszulę, czarne rurki i białe supry.
N: Wow! Ślicznie wyglądasz śliczna.
Pocałował mnie w policzek, a ja czułam jak moje policzki oblewa fala czerwonych rumieńców.
Ja: Dziękuje. Ty też niczego sobie.
Złapałam go pod rękę i wyszliśmy. Pod domem stała już zamówiona przez blondyna taksówka. Wsiedliśmy, a pojazd ruszył. Dojechaliśmy do głośnego klubu. Ludzi było naprawdę dużo. Niall podszedł do ochroniarza, który bez wątpienia wpuścił nas do środka. Alkohol lał się litrami.Od razu z głodomorkiem ruszyliśmy na parkiet. No ale alkohol też wszedł w grę. Byliśmy z Niall'em nieźle spici. Kiedy miałam nogi jak z waty poszłam podpierać ściany żeby się nie przewrócić, bo nie było ani jednego wolnego miejsca. Po pięciu minutach podszedł do mnie Niall.

*Perspektywa Harry’ego. Godzina wcześniej*

Nadal mam przed oczami jej szczupłą sylwetkę. Chciałbym żeby to ze mną, a nie Niall’em poszła na tą imprezę. Co ona ma czego ja nie mam? Niebieskie oczy? Farbowane blond włosy? Uroczy uśmiech? No ej, a moje dołeczki, bujne loki i zniewalający uśmiech? Wszystkie dziewczyny wzdychają na ten widok. No ale ona nie jest jak te wszystkie. Jest inna, wyjątkowa. Moje rozmyślenia przerwał zamartwiający się Liam. Od półgodziny chodzi w tą i powrotem i czeka aż wrócą. No nie ma ich z 4 godziny. Nie mogłem dłużej tego wytrzymać i wstałem kierując się do przedpokoju w celu ubrania butów.
L: Gdzie ty idziesz?
Za mną stał Liam z telefonem w ręku.
Ja: Co zamierzasz tak stać i chodzić w kółko, zamiast iść i ich szukać. No sory ale nie pójdę w twoje ślady.
Liam zdziwiony moim zachowaniem też zaczął ubierać buty. Kiedy byliśmy już gotowi wyszliśmy z domu. Na podjeździe stał czarny samochód Liam’a. Wsiedliśmy do niego i po kolei odwiedzaliśmy każdy klub. Oczywiście kusiło mnie żeby tam zostać w końcu mam dziewiętnaście lat. No ale Daddy tylko ciągną mnie za rękaw żebym się pospieszył. Weszliśmy do największego klubu w Londynie. No widać było, że niezła impreza. Alkohol lał się litrami, a ludzie na parkiecie nie mogli już ustać na własnych nogach. Śmiać mi się chciało, bo pierwszy raz nie mnie szukają w klubie tak jak to zawsze było. A swoją drogą ja też tak wyglądam jak jestem pijany? Postanowiliśmy z Liam’em się rozdzielić. Szedłem śmiejąc się z ludzi ale nagle mój uśmiech zszedł z twarzy, a ręce zacisnęły mi się w pięści. To niemożliwe ! Niall i Ashley całujący pod ścianą ?! Od razu wycofałem się i kierowałem się do wyjścia. Po drodze wpadłem na Liam’a, który patrzył na mnie z uniesioną brwią.
L: Widziałeś ich?
H: Tak, całują się pod ścianą. Chyba ktoś powinien to przerwać .
Nie czekając na odpowiedź ruszyłem w stronę wyjścia. Plan na teraz? Pójść do klubu i nieźle się spić. Ruszyłem do najbliższego klubu. Widać było że impreza się już rozkręciła Bez namysłu podszedłem do baru i zamówiłem coś mocnego.

*Perspektywa Ashley*

To było mocne ! Kiedy „oderwaliśmy” się od siebie od razu koło nas pojawił się wkurzony Liam. Nie widziałam o co mu chodzi. Jestem pełnoletnia i mogę robić co chce. Bez słowa złapał nasze ręce i pociągnął w stronę wyjścia. Po tym jak weszliśmy do samochodu film mi się urwał.

*Perspektywa Liam’a*

Kiedy wsiedliśmy do samochodu Ashley odpłynęła. Niall jakoś tam jeszcze kontaktował. Jedno mnie zastanawiało gdzie do cholery jest Harry?! Kiedy wjechałem na podjazd z domu od razu wyszły dwie sylwetki. Zgasiłem samochód i od razu słyszałem setki pytań.
L: Zaraz wam na wszystko odpowiem tylko pomóżcie mi zanieść ich do łóżek.
Bez zastanowienia ruszyli w stronę pojazdu i bez problemu wyciągnęli Ashley. Z Niall’em było gorzej, bo on był jeszcze przytomny. Mamrotał coś pod nosem żebyśmy go tu zostawili i że to jego kochane łóżeczko. Co ten alkohol robi z ludźmi?  Kiedy już oboje byli w swoich pokojach znowu setki pytań leciało w moją stronę.
Lou: Ej ale coś mi tu nie gra. Wyjechałeś z Harry’m, a wróciłeś bez niego.
Z: Pewnie biedak nie mógł się powstrzymać. – zażartował Zayn.
Mi wcale nie było tak do śmiechu. Opowiedziałem im przez co Harry wyszedł z klubu. Chłopcy słuchali w skupieniu i co chwile potakiwali.
Z: Teraz to mi coś tu nie gra. Dlaczego on się tak przejmuje?  Przecież Niall nie zabrał mu dziewczyny i w  ogóle.
Lou: Zakochał się podrywacz jeden.
Wszyscy jak na znak się uśmiechnęliśmy. Widać było, że Harry się strasznie zmienił. Nie jest tym flirciarzem, który codziennie przyprowadzał inną panienkę do domu. Po chwili usłyszeliśmy głośny trzask drzwi. Wszyscy jak poparzeni wstaliśmy z kanapy i ruszyliśmy w stronę pokoju. Tam Harry ściągał buty i kurtkę. Czuć było od niego alkohol na kilometr.
Lou:  Ej może też się upijmy żeby pasować do towarzystwa? – Louis nigdy nie tracił humoru.
Ja: Dobra chłopaki kolejna rundka na górę.
Wszyscy wzięliśmy ledwo żywego loczka i zaprowadziliśmy go do łóżka. Kiedy już wszystkie „upite dzieci” poszły spać, mogłem spokojnie się położyć.

*Następnego dnia. Perspektywa Ashley*

 Rano obudziłam się z jeszcze gorszym bólem głowy niż wczoraj. Mozolnie wywlekłam się z łóżka i ruszyłam w stronę szafy. Wyjęłam ten zestaw. Powolnym krokiem weszłam do łazienki. Kiedy wykonałam wszystkie poranne czynności ubrałam się w wyszykowane ciuchy. Zimna woda trochę mnie rozbudziła, ale ból głowy nie ustępował. Zeszłam na dół i od razu moje nogi skierowały mnie ku kuchni. Wszędzie rozpoznam tą fryzurę. Tyłem do mnie stał oparty o blat Harry.
Ja: Cześć loczku.
Przywitałam się z uśmiechem na ustach i wzięłam do rąk butelkę wody i tabletki przeciwbólowe. Kiedy je połknęłam i wypiłam połowę wody popatrzyłam się na Harolda ze zmarszczonymi brwiami.
Ja: Coś się stało? Dlaczego się do mnie nie odzywasz?
Znowu ta cisza.
Ja: O co ci chodzi?!
H: O co mi chodzi? Chodzi mi o to, że całowałaś się Niall’erem!
Wreszcie się odezwał, ale przez to co usłyszałam moje oczy prawie wyleciały z orbit. Ja i Niall całowaliśmy się?!
Ja: C-co?
H: Och Ash, już nie zgrywaj głupiej, widziałem to na własne oczy!
Ta rozmowa zmieniła się w ostrą kłótnie.
Ja: Byłam pijana nie wiedziałam co robie! A zresztą co cię to obchodzi z kim się całuję?! To moje życie i mogę robić co mi się żywnie podoba!
H: Po prostu jestem zazdrosny nie rozumiesz tego ?!
Ja: Zazdrosny? Dobre! O kogo? O mnie ? My nawet nie jesteśmy razem Harry i raczej nigdy nie będziemy !
H: Co Niall’a już całowałaś, mnie prawie, może jeszcze idź do Louis’a i Zayn’a?!
Ja: Za kogo ty mnie masz?!
Miałam łzy w oczach. Nie wierzyłam, że może pomyśleć sobie o mnie takie rzeczy. Przesadził. Popatrzyłam na niego z rozczarowaniem. Kiedy wszystkie emocje opadły on jak na zna podszedł bliżej mnie. Zrobiłam krok w tył.
H: Ashley przepraszam. Nie chciałem na ciebie krzyczeć. Przepraszam, wiem że jestem idiotą.
Ja: Odwal się ode mnie!
Ostatni raz na niego spojrzałam i obróciłam się na pięcie. Poczułam że ktoś łapie mnie za nadgarstek, ale ja się wyrwałam. Nie chciałam mieć z nim nic do czynienia. Wyszłam z domu trzaskając drzwiami.

 ***
Macie kolejny rozdział.Chyba najdłuższy rozdział ever! Mam nadzieję, że się podoba. 

Czytasz? = Komentujesz


Miłej lekturki! ;*

Widziałyście? Jest moc ! :D