Cholera jasna ale ze mnie dupek.Oceniałem
tą sytuację zbyt pochobnie.Może rzeczywiście poprostu za dużo wypili.Sam wiem
co alkochol umie zrobić z człowiekiem.Muszę jej poszukać.Ja się nie poddam,ale
sam nie dam rady.Louis!Louis.Tylko on może mi pomóc,z Niallem porozmawiam
później.Szybko wszedłem po schodach i pokierowałem się do drzwi z obrazkiem
marchewki na drzwiach.Weszłem bez pukania.Zastałem tam śpiącego Louisa.Szkoda
mi było go budzić ale ja dłużej nie mogę czekać.
H:Louis!Wstawaj!
L:Kevin?Kevin ty tu jesteś?-z,zamkniętymi
oczami zaczął macać moją twarz.Parsknąłem śmiechem ale potem z mojej twarzy
znikł uśmiech tak szybko jak się pojawił.
L:Oj przepraszam Harry,co cię tu
sprowadza ?
H: Proszę cię wstawaj i mi pomóż po
drodze ci wszystko wytłumaczę.
Chłopak jak mu nakazałem tak też
zrobił.Bez żadnych pytań,pretensji.To się nazywa przyjaciel.No bo w końcu jest
8 rano,nie każdy wstaje tak wcześnie w weekend.Już po chwili ujrzałem bruneta z
uśmiechem na twarzy.
L:Mam nadzieje ze ta sprawa jest ważna
H:Dzięki,stary-poklepałem go po ramieniu
Postanowliliśmy najpierw pójść do
parku.Oczywiście po drodze opowiedziałem Lousiowi o całej tej sytuacji.Nie
ukrywam był na mnie trochę zły ale ja się nie dziwe też byłem zły na
siebie.Spieprzyłem to wszystko.Jak narazie byliśmy przyajciółmi.Liczyłem na coś
więcej.Na początku była dla mnie kimś normalnym.Poprostu zwykła
dziewczyna.Jednak ona jest inna.Nawet nie wiem dlaczego.Ale jednak jest.Tak
jest inna,i postanawiam sobie że nie odpuszczę.Będe walczyć nawet jak będzie to
najtrudniejsza rzecz do osiągnięcia ja sie nie poddam.Zależy mi na niej,ale
bardziej niż na przyjaciółce.Zalezy mi na jej szczęściu dlatego postanawiam
sobie jeszcze jedno.Nie poddam się ale jak ma być szczęśliwa z Niallem pozwolę
jej na to.Chcę żeby była szczęśliwa.Moje rozmyślenia przerwał Louis.
L:Nie ma jej,kurwa Styles ja nie wiem
gdzie ona może być.
Obracałem się we wszystkie strony aż w
końcu zatrzymałem wzrok na ławce na której ujrzałem smukłą,zapłakaną postać
uroczej blondynki.
~Perspektywa Ashley~
Musiałam sobie to wszystko przemyśleć.Jak
on mógł sobie coś takiego pomyśleć?Myślałam że chociaż trochę mu na mnie zależy,a
jednak sie myliłam.Te wszystkie plotki o tym że Harry jestpoprostu bezmyślnym dupkiem okazały się
prawdą.Niestety.Życie bywa okrutne.Postanowiłam pójść do parku.Mam nadzieje że
tam się trochę wyciszę.Myślałam że coś nas łączy.Chyba nawet się w nim
zauroczyłam.Ale czy zakochałam ? Nie wiem i cieszę się że nie wiem.Harry umie
namieszać w głowie i to aż za bardzo.Ale tym razem przegiął.Ja nie pamiętam co
sie działo na tej imprezie.Całowałam Nialla ? Może i tak ale to nieumyślnie to
znaczy umyślnie ale pod wpływem alkocholu.Niall jest słodki i zabawny ale to
tylko przyjaciel i nikt więcej.Harry.Harry.Harry.Kurwa ten cholerny
dupek.Zranił mnie ale,ale ja go kocham.Tak kocham go.Już sobie to
uświadomiłam.Uświadomiłam sobie to że kocham chłopaka który tak bardzo mnie
zranił.Nie wiem,nie wiem co teraz będzie.
~Perspektywa Harrego~
Bez namysłu ruszyłem w jej strone.Nawet
jak jest cała zapłakana wygląda tak pięknie.Oh Harry ogranij się.Zobaczyła mnie
dopiero wtedy kiedy przy niej ukląkłem.Jej oczy wyrażały złość,rozczarowanie
ale przede wszystkim smutek.Patrzyłem na nią osłupiały.
H:Ashley,przepraszam,przapraszam cię nie
powinienen tego mówić.Cisza.
H:Boże nawet nie wiesz jak mi jest wstyd.Wiem
że jesteś na mnie zła.Ale chcę ci powiedzieć że cię kocham.Nigdy nie darzyłem
nikogo takim uczuciem.Wiem,wiem znamy się krótko.Ale jestem tego pewny.Kocham
Cię.-O boże ja to powiedziałem.Co teraz ?Co ona sobie myśli ?
A:C,co?-w końcu się odezwała
H:Umm.Emm.Prze,przepraszam nic nie
powiedziałem.
A:Nie Harry powtórz to co powiedziałeś!
H:Kocham Cię ?
~Perspektywa Ashley~
"Kocham Cię" te słowa odubijały
się w mojej głowie.Siedziałam jak wryta,nie wiedziałam co powiedzieć.Rzucić mu
się w ramiona ? Uciec? Nie.Nie mogłam uciec w końcu też go kocham.
A:Harry ja,ja
H:Okej rozumiem nie musisz,nie tłumacz
się-wstał zrezygnowany
A:Też cię kocham-powiedziałam cicho
Harry spojrzał na mnie ze zdziwioną miną
ale po chwili na jego twarz wkradł się uroczy uśmiech.
Tym razem uklęknął przede mną i złapał na
dłonie.
H:Jeszcze raz przepraszam.
A:Harry,jest okej.Ale następnym razem nie
oceniaj kogoś lub czegoś tak pochobnie.
H:Tak wiem.A więc.Droga Ashley Anderson
czy zechciałabyś zostać moją dziewczyną ?
A:Hmm no niech pomyś....-Nie dane mi było
skończyć gdyż Harry przycisnął swoje wargi do moich.Zaczęliśmy się
całować.Oczywiście nie trwało to zbyt długo bo ktoś musiał nam przerwać.Był to
Tomilson we własnej osobie.
L:No gołąbeczki,wracamy do domu będą się
o nas martwić.
Uśmiechnęliśmy się do siebie i zaczęliśmy
iść w stronę domu głośno się śmiejąc.Nareszcie wszystko się ułożyło.
* * *
Jest kolejny rozdział :) Mam nadzieje że się spodoba.Piszcie te komentarze to strasznie motywuje.
Jescze jedno chciałam wam polecić tego bloga : http://the-dark-side-of-one-direction.blogspot.com/ jescze nigdy nie spotkałam się z taką historią o 1D .A więc do zobaczenia :*
Rano obudziłam się z okropnym bólem głowy. Sięgnęłam po telefon, który leżał
na szafce nocnej. Odblokowałam ekran i sprawdziłam godzinę. 13:30?! Jak
oparzona wstałam z łóżka ale od razu tego pożałowałam, bo ból nie dał o sobie
zapomnieć. No to teraz poranny problem każdej nastoletniej dziewczyny. Stałam
przy szafie dobre dziesięć minut. Postanowiłam, że nie będę się za bardzo
stroić, więc wybrałam to. Z przyszykowanymi ubraniami poszłam do łazienki.
Ściągnęłam wczorajsze ubrania i weszłam do kabiny prysznicowej. Kiedy poczułam
krople zimnej wody na ciele od razu się rozbudziłam. Wyszłam z kabiny i
dokładnie wytarłam swoje ciało ręcznikiem. Ubrałam czystą bieliznę i
przyszykowane rzeczy. Stanęłam przed lustrem i zmyłam resztki wczorajszego
makijażu. Moja twarz nie wyglądała rewelacyjnie, więc nałożyłam nie wielką
warstwę podkładu, a rzęsy lekko musnęłam tuszem. Po wykonaniu porannych
czynności zeszłam na dół. Już na schodach mogłam usłyszeć krzyki dochodzące z
kuchni. Poszłam w stronę tych głosów. Kiedy w kuchni zobaczyłam Liam'a, Zayn'a
i Louis'a w czapkach kucharskich i fartuchach musiałam powstrzymać się od
wybuchnięcia głośnym śmiechem. Oparłam się o framugę i wsłuchiwałam się w ich
rozmowę.
L: Daj jeszcze trochę mąki!
Lou: Marchewki !
Z: Cukru dodaj!
L: Marchewki!
L: Louis w tym przepisie nie ma żadnych marchewek !
Lou: Jak nie ma jak są ! Patrzcie - wskazał marchewką którą trzymał w ręce
na książkę kucharską.
Z: Lou sam to przed chwilą dopisałeś idioto!
Dłużej nie mogłam wytrzymać i zaśmiałam się. Trzy pary oczu od razu zaczęły
wpatrywać się w moją osobę.
Lou: A ty z czego się śmiejesz !?
Od razu złapałam się za głowę, a oni zaczęli się za mnie śmiać tak samo jak
ja wcześniej z nich.
L: Co siostrzyczko kacyk męczy?
Ja: Ta i to nie wiesz jak.
Zayn wyciągnął z szafki tabletki, a Louis wodę. Postawili wszystko na
wysepce w kuchni. Od razu ruszyłam w stronę mojego ratunku.
L: Nieźle wczoraj zabalowałaś.
Ja: Nie byłam aż tak pijana. Nie przesadzaj.
Z: Złapałeś kota na ulicy i pytałeś co zrobił z mufasą.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
Lou: Albo jak wbiegłaś na ścianę krzycząc peron 9 i 3/4.
L: O tak to było dobre. Albo jak biegałaś po domu krzycząc, że znalazłaś
wioskę smerfów.
N: Albo jak dałaś mi swoją skarpetkę, mówiąc Zgredku jesteś wolny.
W jednej chwili w kuchni pojawił się Niall.
N: Hej piękna. - dał mi buziaka w policzek
Ja: Hej śliczny.
Próbowałam przypomnieć sobie czy naprawdę to robiłam, ale ta próba była nie
udana.
Ja: Naprawdę tak robiłam?
N: Tak.
Popatrzyłam na innych osobników znajdujących się w kuchni , a oni zwijali
się ze śmiechów.
Ja: Matko, już więcej nie piję.
Lou: Ta możesz tak sobie mówić. Uwierz wiem, że Ci się to nie uda, bo sam
próbowałem.
Bez słowa wstałam i poszłam do salonu. W progu minęłam się z
loczkiem, który popatrzył na mnie ze zdziwieniem. Poszłam do salonu w celu
pooglądaniu telewizji. Włączyłam telewizor i skakałam po kanałach. Po chwili
dołączył do mnie Niall.
N: To co dzisiaj kochana Ashley robimy?
Ja: No nie wiem. Co proponujesz?
N: Chodźmy do klubu.
Ja: Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie ma mowy.
N: No Ash proszę. Nie będziemy pić tylko potańczymy trochę.
Niall próbował mnie zachęcić i mu się to udało. Postanowiliśmy, że idziemy
bez chłopaków. Umówiliśmy sie na przy drzwiach wejściowych o 19. Po chwili
ciszy dołączyli do nas chłopcy. Włączyli film i wszystkich wciągnęła fabuła
filmu. Potem obejrzeliśmy jeszcze jakiś film, który był podobny do tamtego. Nim
się obejrzałam była 18. Jak oparzeni z Niall'em wstaliśmy z miejsc i
pobiegliśmy na górę. Stanęłam przy szafie i zastanawiałam się co ubrać.
Wybrałam ten zestaw. Poprawiłam makijaż na trochę mocniejszy, czyli
namalowałam kreski na eye'linerem i mocniej podkreśliłam rzęsy.
Kiedy byłam już gotowa narzuciłam na siebie skórzaną kurtkę i zeszłam na dół.
Kiedy przechodziłam przez salon usłyszałam gwizdy. Obróciłam się w ich stronę i
popatrzyłam na nich ze znakiem zapytania.
Z: Jej, jak ty ładnie wyglądasz.
Lou: Ładnie? To mało powiedziane! Zajebiście!
L: Gdzie idziesz?
Ja: Na imprezę z Niall'em.
Harry przez ten cały czas się nie odzywał tylko patrzył na mnie z otwartą
buzią i wytrzeszczonymi oczami.
Ja: Styles zamknij buzie, bo Ci mucha wleci.
Powiedziałam to i poszłam w stronę drzwi przy których już czekał Niall
ubrany w białą koszulę, czarne rurki i białe supry.
N: Wow! Ślicznie wyglądasz śliczna.
Pocałował mnie w policzek, a ja czułam jak moje policzki oblewa fala
czerwonych rumieńców.
Ja: Dziękuje. Ty też niczego sobie.
Złapałam go pod rękę i wyszliśmy. Pod domem stała już zamówiona przez
blondyna taksówka. Wsiedliśmy, a pojazd ruszył. Dojechaliśmy do głośnego klubu.
Ludzi było naprawdę dużo. Niall podszedł do ochroniarza, który bez wątpienia
wpuścił nas do środka. Alkohol lał się litrami.Od razu z głodomorkiem
ruszyliśmy na parkiet. No ale alkohol też wszedł w grę. Byliśmy z Niall'em
nieźle spici. Kiedy miałam nogi jak z waty poszłam podpierać ściany żeby się
nie przewrócić, bo nie było ani jednego wolnego miejsca. Po pięciu minutach
podszedł do mnie Niall.
*Perspektywa Harry’ego. Godzina
wcześniej*
Nadal mam przed oczami jej szczupłą sylwetkę. Chciałbym żeby to ze mną, a
nie Niall’em poszła na tą imprezę. Co ona ma czego ja nie mam? Niebieskie oczy?
Farbowane blond włosy? Uroczy uśmiech? No ej, a moje dołeczki, bujne loki i
zniewalający uśmiech? Wszystkie dziewczyny wzdychają na ten widok. No ale ona
nie jest jak te wszystkie. Jest inna, wyjątkowa. Moje rozmyślenia przerwał
zamartwiający się Liam. Od półgodziny chodzi w tą i powrotem i czeka aż wrócą.
No nie ma ich z 4 godziny. Nie mogłem dłużej tego wytrzymać i wstałem kierując
się do przedpokoju w celu ubrania butów.
L: Gdzie ty idziesz?
Za mną stał Liam z telefonem w ręku.
Ja: Co zamierzasz tak stać i chodzić w kółko, zamiast iść i ich szukać. No
sory ale nie pójdę w twoje ślady.
Liam zdziwiony moim zachowaniem też zaczął ubierać buty. Kiedy byliśmy już
gotowi wyszliśmy z domu. Na podjeździe stał czarny samochód Liam’a. Wsiedliśmy
do niego i po kolei odwiedzaliśmy każdy klub. Oczywiście kusiło mnie żeby tam
zostać w końcu mam dziewiętnaście lat. No ale Daddy tylko ciągną mnie za rękaw
żebym się pospieszył. Weszliśmy do największego klubu w Londynie. No widać
było, że niezła impreza. Alkohol lał się litrami, a ludzie na parkiecie nie
mogli już ustać na własnych nogach. Śmiać mi się chciało, bo pierwszy raz nie
mnie szukają w klubie tak jak to zawsze było. A swoją drogą ja też tak wyglądam
jak jestem pijany? Postanowiliśmy z Liam’em się rozdzielić. Szedłem śmiejąc się
z ludzi ale nagle mój uśmiech zszedł z twarzy, a ręce zacisnęły mi się w
pięści. To niemożliwe ! Niall i Ashley całujący pod ścianą ?! Od razu wycofałem
się i kierowałem się do wyjścia. Po drodze wpadłem na Liam’a, który patrzył na
mnie z uniesioną brwią.
L: Widziałeś ich?
H: Tak, całują się pod ścianą. Chyba ktoś powinien to przerwać .
Nie czekając na odpowiedź ruszyłem w stronę wyjścia. Plan na teraz? Pójść do
klubu i nieźle się spić. Ruszyłem do najbliższego klubu. Widać było że impreza
się już rozkręciła Bez namysłu podszedłem do baru i zamówiłem coś mocnego.
*Perspektywa Ashley*
To było mocne ! Kiedy „oderwaliśmy” się od siebie od razu koło nas pojawił
się wkurzony Liam. Nie widziałam o co mu chodzi. Jestem pełnoletnia i mogę robić
co chce. Bez słowa złapał nasze ręce i pociągnął w stronę wyjścia. Po tym jak
weszliśmy do samochodu film mi się urwał.
*Perspektywa Liam’a*
Kiedy wsiedliśmy do samochodu Ashley odpłynęła. Niall jakoś tam jeszcze
kontaktował. Jedno mnie zastanawiało gdzie do cholery jest Harry?! Kiedy
wjechałem na podjazd z domu od razu wyszły dwie sylwetki. Zgasiłem samochód i
od razu słyszałem setki pytań.
L: Zaraz wam na wszystko odpowiem tylko pomóżcie mi zanieść ich do łóżek.
Bez zastanowienia ruszyli w stronę pojazdu i bez problemu wyciągnęli Ashley.
Z Niall’em było gorzej, bo on był jeszcze przytomny. Mamrotał coś pod nosem
żebyśmy go tu zostawili i że to jego kochane łóżeczko. Co ten alkohol robi z
ludźmi? Kiedy już oboje byli w swoich pokojach
znowu setki pytań leciało w moją stronę.
Lou: Ej ale coś mi tu nie gra. Wyjechałeś z Harry’m, a wróciłeś bez niego.
Z: Pewnie biedak nie mógł się powstrzymać. – zażartował Zayn.
Mi wcale nie było tak do śmiechu. Opowiedziałem im przez co Harry wyszedł z
klubu. Chłopcy słuchali w skupieniu i co chwile potakiwali.
Z: Teraz to mi coś tu nie gra. Dlaczego on się tak przejmuje?Przecież Niall nie zabrał mu dziewczyny i
wogóle.
Lou: Zakochał się podrywacz jeden.
Wszyscy jak na znak się uśmiechnęliśmy. Widać było, że Harry się strasznie
zmienił. Nie jest tym flirciarzem, który codziennie przyprowadzał inną panienkę
do domu. Po chwili usłyszeliśmy głośny trzask drzwi. Wszyscy jak poparzeni
wstaliśmy z kanapy i ruszyliśmy w stronę pokoju. Tam Harry ściągał buty i
kurtkę. Czuć było od niego alkohol na kilometr.
Lou:Ej może też się upijmy żeby
pasować do towarzystwa? – Louis nigdy nie tracił humoru.
Ja: Dobra chłopaki kolejna rundka na górę.
Wszyscy wzięliśmy ledwo żywego loczka i zaprowadziliśmy go do łóżka. Kiedy
już wszystkie „upite dzieci” poszły spać, mogłem spokojnie się położyć.
*Następnego dnia. Perspektywa Ashley*
Rano obudziłam się z jeszcze gorszym
bólem głowy niż wczoraj. Mozolnie wywlekłam się z łóżka i ruszyłam w stronę
szafy. Wyjęłam ten zestaw. Powolnym krokiem weszłam do łazienki. Kiedy
wykonałam wszystkie poranne czynności ubrałam się w wyszykowane ciuchy. Zimna
woda trochę mnie rozbudziła, ale ból głowy nie ustępował. Zeszłam na dół i od
razu moje nogi skierowały mnie ku kuchni. Wszędzie rozpoznam tą fryzurę. Tyłem
do mnie stał oparty o blat Harry.
Ja: Cześć loczku.
Przywitałam się z uśmiechem na ustach i wzięłam do rąk butelkę wody i
tabletki przeciwbólowe. Kiedy je połknęłam i wypiłam połowę wody popatrzyłam
się na Harolda ze zmarszczonymi brwiami.
Ja: Coś się stało? Dlaczego się do mnie nie odzywasz?
Znowu ta cisza.
Ja: O co ci chodzi?!
H: O co mi chodzi? Chodzi mi o to, że całowałaś się Niall’erem!
Wreszcie się odezwał, ale przez to co usłyszałam moje oczy prawie wyleciały
z orbit. Ja i Niall całowaliśmy się?!
Ja: C-co?
H: Och Ash, już nie zgrywaj głupiej, widziałem to na własne oczy!
Ta rozmowa zmieniła się w ostrą kłótnie.
Ja: Byłam pijana nie wiedziałam co robie! A zresztą co cię to obchodzi z kim
się całuję?! To moje życie i mogę robić co mi się żywnie podoba!
H: Po prostu jestem zazdrosny nie rozumiesz tego ?!
Ja: Zazdrosny? Dobre! O kogo? O mnie ? My nawet nie jesteśmy razem Harry i
raczej nigdy nie będziemy !
H: Co Niall’a już całowałaś, mnie prawie, może jeszcze idź do Louis’a i Zayn’a?!
Ja: Za kogo ty mnie masz?!
Miałam łzy w oczach. Nie wierzyłam, że może pomyśleć sobie o mnie takie
rzeczy. Przesadził. Popatrzyłam na niego z rozczarowaniem. Kiedy wszystkie emocje
opadły on jak na zna podszedł bliżej mnie. Zrobiłam krok w tył.
H: Ashley przepraszam. Nie chciałem na ciebie krzyczeć. Przepraszam, wiem że
jestem idiotą.
Ja: Odwal się ode mnie!
Ostatni raz na niego spojrzałam i obróciłam się na pięcie. Poczułam że ktoś
łapie mnie za nadgarstek, ale ja się wyrwałam. Nie chciałam mieć z nim nic do
czynienia. Wyszłam z domu trzaskając drzwiami.
***
Macie kolejny rozdział.Chyba najdłuższy rozdział ever! Mam nadzieję, że się podoba.
Hejj chciałam podziękować http://wedonotneednowingstofly.blogspot.com/ za nominacje do The Versatile Blogger.Naprawdę ci dziękuje to znaczy dla mnie bardzo wiele a was zachęcam oczywiście do czytania tego bloga :)
Zasady konkursu:
1. Podziękować nominującemu bloggerowi u niego na blogu.
2. Pokazać nagrodę The Versatile Blogger u siebie na blogu.
3. Ujawnić siedem faktów dotyczących samego siebie.
4. Nominować piętnaście blogów, które na to zasługują.
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
Mianowicie zobaczyłam tam Lucy z jakimś brunetem (nie zaprzeczę że przystojnym) zgaduję że to jest ten koleś o którym mówił Niall.Wyczuwam kłopoty.
A:Hejj,Niall chodź już zrobiło się późno,będą się o nas martwić.
N:Coś nie tak ?-Blondyn chyba wyczuł moje zdenerwowanie ponieważ uważnie mi się przyglądał
A:Nie tylko po prostu chciałabym już iść-uśmiechnęłam się sztucznie
Kiedy szliśmy powoli do domu na coś a raczej na kogoś wpadliśmy.Kolejka przekleństw rodziła się w mojej głowie.Dlaczego musieliśmy wpaść akurat na NICH .
N:Matt-widać było że Niall ledwo powstrzymuje się przed uderzeniem.
M:Co już sobie kolejną znalazłeś,a przepraszam ciebie nikt nie chce.Jesteś gówno wart.
Ja i Lucy przyglądałyśmy się tej sprzeczce,W końcu postanowiłam się wtrącić.
A:Za kogo ty się masz koleś co ?Myślisz że możesz sobie tak kogoś obrażać.Wiesz Niall ma uczucia w porównaniu do ciebie koleś i jeśli myślisz że jak pozdradzasz dziewczynę z kim popadnie a potem tutaj wracasz to nie masz honoru i to ty jesteś gówno warty-Następnie skierowałam się do Lucy.
A:A ty Lucy myślałam że jesteś mądrą i porządną dziewczyną z tego co Niall mi opowiadał.Chyba się trochę pomylił i ja też.-Wszyscy patrzyli się na mnie jakby zobaczyli ducha,zignorowałam to.
A:Chodź Niall nie będziemy tracić na nich czasu-Uśmiechnęłam się łobuzersko jednocześnie przygryzając dolną wargę.
Blondyn posłuchał mnie i posłusznie poszedł za mną,chwilę później dorównał mi kroku i na chwilę sie zatrzymał,ja razem z nim.
N:Nie musiałaś tego robić Ashley,sam bym sobie poradził
A:Niall znam cię krótko i wiem że ta wasza mała sprzeczka skończyła by sie na zwykłej bójce chciałam tego uniknąć dlatego postanowiłam się wtrącić.Ale co nieźle wypadłam co?-Uderzyłam go biodrem śmiesznie poruszając brwiami.
N:Noo tak.-odparł z uśmiechem
Resztę drogi przeszliśmy w ciszy.W końcu dotarliśmy do domu w którym rozbrzmiewała głośna muzyka.
A:Em.chyba zapowiada się na imprezę-uśmiechnęłam się szeroko
N:Na to wygląda-odwzajemnił mi tym samym
Kiedy weszliśmy do domu zobaczyłam tłum ludzi tańczących,pijących,palących ogólnie wszystko robiących.
Próbowałam wyczaić kogoś znajomego najlepiej Liama ponieważ on najmniej pije.Niestety zauważyłam tylko Harrego stojącego przy barze.Bez namyślenia do niego podeszłam.
A:Harryyyyy,co tutaj się dzieje ??-wydarłam się najgłośniej jak się dało bo po przez dudniącą muzykę trudno było cokolwiek usłyszeć.
H:O Hejj.To Impreza.Idź się przebierz i wracaj na dół-Wykrzyknął równie głośno abym go mogła usłyszeć
A:Okej zaraz wracam !
Poszłam po schodach na górę oczywiście musiałam zaliczyć glebę-no ale to cała ja.
Dłuuugo zastanawiałam się w co się ubrać w końcu postawiłam na TEN zestaw.Najlepiej w tym całym zestawie wyglądały włosy.Makijaż też nie wyszedł źle.Oczy podkreśliłam czarną kredką wraz z ciemnym
cieniem do powiek.Rzęsy musnęłam tuszem a usta pomalowałam krwisto-czerwoną szminką.Jestem z siebie zadowolona.Wyrobiłam się w 20 minut.Gdy zeszłam na dół,od razy poszłam do baru.W ten wieczór postanowiłam ostro zabalować.Już dawno nie byłam na takiej większej imprezie,to czemu mam nie korzystać?Spotkałam tam oczywiście solidnie nachlanego już Harrego.
H:Mmm,,ładnie wyglądasz-uśmiechnął się łobuzersko
A:Dziękuje-Czułam jak robię się cała czerwona.
H:Jesteś słodka jak się rumienisz-zachichotał
A:Co? Ja się nie rumienię..-odwróciłam głowę
H:Dobra niech ci będzie.Chcesz zatańczyć ?
A:Chętnie,ale najpierw muszę się czegoś napić
Harry bez słowa przysunął mi długą szklankę z fioletową cieczą w środku.Zgaduje że to drink.
Kiedy wypiłam Harry pociągnął mnie na środek parkietu.Zaczęliśmy szaleć pokazując swoje umiejętności taneczne.Bardzo dobrze się bawiłam do póki nie skończyła się impreza.Zostaliśmy tylko Ja,Harry,Niall,Louis,Zayn i oczywiście Liam.
Li:Jutro czeka nas masa roboty z tym sprzątaniem
A:Oj Liamku nie narzekaj-odpowiedziałam,chwiejąc się
Li:Niall odprowadź ją do pokoju,jest nieźle spita
N:Taa jasne Ash chodź pójdziemy na górę.
Niall podniósł mnie i po minucie byłam już w swoim pokoju.
A:Dziękuje-uśmiechnęłam się przygryzając dolną wargę
N:Taa nie ma za co.Dobranoc Ashley pochylił się i złożył mi delikatnego buziaka na policzku.
A:Dobranoc Niall,dobranoc.
* * *
Wiemm długo nie było rozdziałów.Ten nie jest zbyt długi ani nawet ciekawy ale ja nie mam weny.Komentujcie to naprawdę motywuje.Pa :*
Do domu wszedł Liam. Błyskawicznie z Harrym odsunęliśmy się
od siebie. Liam stał w pół kroku i patrzył się raz na mnie raz na Harrego.
L: Co tu się dzieję? – spytał i podniósł jedną brew
J: Eee nic. Oglądaliśmy film i tak jakoś …
L: Ta jasne. Dobra nie wnikam. Będę w swoim pokoju.
Kiedy mój brat zniknął z na schodach odetchnęliśmy z ulgą.
Po chwili usłyszeliśmy trzask drzwi, a do salonu wszedł wkurzony Niall.Bez słowa udał się do swojego pokoju. Ze
zdziwieniem przeniosłam swój wzrok w stronę Hazzy. Na jego twarzy także
malowało się zdziwienie. Ciekawość zżerała mnie od środka. Byłam strasznie
ciekawa co się stało. Wstałam i ruszyłam w stronę schodów.
H: Gdzie idziesz?
Kiedy usłyszałam ten zachrypnięty głos odwróciłam się na
pięcie i popatrzyłam w jego stronę.
J: Ktoś musi z nim pogadać.
H: Niall nigdy nie dzieli się z kimś swoimi problemami. Woli
dusić je w sobie. Taki już jest. Ale jak chcesz to idź. Powodzenia.
Uniosłam jedną brew do góry i poszłam pogadać z głodomorem.
Kiedy już byłam na korytarzu skierowałam się do drzwi z flagą Irlandii
prowadzących do jego pokoju. Zapukałam raz. Cisza. Zapukałamdrugi raz. To samo. Zdecydowałam się wejść.
Blondynek leżał na łóżku z gitarą. Brzdąkał jakieś smutne melodie. To nie był
ten sam roześmiany i pełny życia Niall.
J: Niall – nic. – Niall spójrz na mnie ! – podniosłam głos,
a on od razu wbił swój wzrok w moją sylwetkę
N: Przepraszam, zamyśliłem się. Siadaj – poklepał miejsce
obok siebie. Bez wahania usiadłam.
J: Mów co cię gryzie. – zachęciłam go
N: Dlaczego od razu myślisz, że coś mnie gryzie?
J: Chyba nie codziennie wchodzisz do domu trzaskając
drzwiami i zamiast do kuchni kierujesz się do swojego pokoju. No i jeszcze te
smutne piosenki, które grasz na gitarze. Proszę Cię, Niall, nie oszukuj mnie.
N: Znasz mnie dopiero jeden dzień, a tyle o mnie wiesz –
uśmiech na moment zagościł na jego twarzy- pokłóciłem się z Lucy- popatrzył na
mnie tymi swoimi smutnymi niebieskimi oczyma. – Miała kiedyś chłopaka Matta.
Wykorzystywał ją i na każdym kroku zdradzał z kim popadnie. Był dla niej
chamski i olewał ją, ale ona była nim zaślepiona. Nie mogłem już słuchać ja
mówił jej te puste dwa słowa „Kocham Cię”. Pewnego dnia zerwał z nią kontakt.
Zmienił numer telefonu i adres zamieszkania. Jakby wyparował. A teraz on wrócił
i znowu namieszał jej w głowie.
J: I o to się pokłóciliście? – przerwałam mu
N: Daj mi skończyć. No miałem dzisiaj pójść do Lucy.
Stanąłem przed jej drzwiami i zapukałem. Kiedy drzwi się otworzyły zobaczyłem
jego. Zmroziłem go spojrzeniem. Wtedy pojawiła się uśmiechnięta Lucy. On rzucił
w moją stronę zwycięskie spojrzenie, pocałował ją w policzek i odszedł.
Powiedziałem jej co o ty myślę i przypomniałem co on zrobił kiedy jeszcze byli
razem. Ona powiedziała, że się zmienił, powiedziała, że nie mam prawa go
osądzać no i dała mi w twarz.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Widać, że Nialla boli to, że
pokłócił się ze swoją najlepszą przyjaciółką. No co? Powiem mu „będzie dobrze”,
ale skąd mam wiedzieć czy będzie lepiej? Może być coraz gorzej. Moje rozmyślenia
przerwał blondyn.
N: Idę skoczyć z okna.
J: Nie ! Niall.. nie wiem co Ci powiedzieć, więc powiem tak
jak mówi każdy. Będzie dobrze. Tylko to zależy tylko i wyłącznie do ciebie.
N: A jak nie będzie dobrze?
J: To skoczysz z tego okna, a ja razem z tobą. Zgoda?
N: Dziękuje- po tych słowach przytulił mnie do siebie tak
mocno, jakby chciał mnie udusić.
J: Dobra – dalej nie zmieniał pozycji- Dobra Niall starczy-
powiedziałam przez śmiech. Blondyn odsunął się ode mnie, a na jego twarzy
zagościł ten zniewalający uśmiech. – To co może mały wypadzik na miasto?
N: Nandoooooooooooos ! – wydarł się na cały głos
Niall złapał mnie za rękę i ruszył w stronę wyjścia ze
swojego pokoju. Szedł tak szybko, że gdyby nie to,że trzymał mnie za rękę już
dawno leżałabym na schodach. Krzyknął krótkie „wychodzimy” i wyszliśmy, a ja
poczułam ciepły wiatr muskający moją skórę.
***
Chodziliśmy uliczkami Londynu, aż w końcu dotarliśmy do
ulubionej restauracji mojego towarzysza. Zamówiliśmy jedzenie. Kiedy czekaliśmy
na zamówione przez nas dania dużo się śmialiśmy i gadaliśmy.Po zjedzonym posiłku poszliśmy do kina. Niall
wybrał horror. Z niechęcią przystałam na jego propozycję. Głodomor kupił
popcorn i dwie cole. Kiedy film się zaczął blondynek zaczął tak komentować, że
horror przeistoczył się w komedię. Wszyscy w sali musieli nas uciszać przez
nasze niepohamowane napady śmiechu. Kiedy film się skończył udaliśmy się do
pobliskiego parku. Usiedliśmy na ławce. Znowu zaczęliśmy się śmiać i rozmawiać
o wszystkim i o niczym. Nagle spojrzałam w bok i zobaczyłam…
***
No hej :) Trochę się pomieszało :P Jak myślicie Niall'a połączy coś z Ashley ?? To będzie miłość?Zauroczenie? Czy może zwykła przyjaźń?Piszcie w komentarzach jak uważacie :) ~~~Julia ♥